prezentownik

Powinien być wstęp… ale po co nam wstęp, heloł mamy grudzień nie ma czasu na wstępy. Nie masz prezentu dla swoich maluchów na święta? Zerknij koniecznie na moje propozycje. W większości sprawdzone, obmacane lub wpisane na listę życzeń :)

FullSizeRender 90

  1. Dla maluszka – tu
  2. Dla niej – tu
  3. Dla wielu – tu
  4. Dla sprytnych maluchów – tu
  5. Dla średniaków i starszaków – tu
  6. Dla sprytnych średniaków i twórczych starszaków – tu
  7. Dla większości – tu
  8. Dla małego rajdowca – tu
  9. Dla starszaka i jego taty – tu

FullSizeRender 91

  1. Dla średniaków i starszaków – tu
  2. Dla Antka – tu
  3. Dla Kuby – tu
  4. Dla artystów – tu
  5. Dla średniaków kochających myszy – tu
  6. Dla umiarkowanych starszaków – tu
  7. Dla dzidziusiów – tu
  8. Dla twórczych średniaków i nie tylko –tu
  9. Dla każdego – tu

FullSizeRender 98

  1. Dla średniaka definitywnie – tu
  2. Podobno 4+, ale nie wiem przetestujemy :)tu
  3. Dla wszystkich młodych, bo nas starych ogranicza wyobraźnia – tu
  4. Nasi ulubieńcy. Dla wszystkich, do tulenia, miętoszenia, przytulania – tu
  5. Dla maluszka – tu
  6. Dla wszystkich – tu
  7. Dla wielu młodych – tu
  8. Na większości zrobi wrażenie – tu

FullSizeRender 92

  1. Dla maluszka – tu
  2. Dla większości – tu
  3. Dla wszystkich, sama uwielbiam – tu
  4. Dla kinomana – tu
  5. Dla rodziny – tu
  6. Dla malucha – tu
  7. Dla o zgrozo 3 latka + – tu
  8. Dla starszaka i trochę dla mnie – tu
  9. Dla każdego – tu
    FullSizeRender 93
  1. Dla dziewczynki i chłopczyka – tu
  2. Dla wielu – tu
  3. Dla stymulacji sensorycznej – tu
  4. Dla dużego średniaka + – tu
  5. Dla wszystkich (total odjazd) – tu
  6. Dla miłośnika medycyny – tu
  7. Dla średniaka – tu
  8. Dla dzidzi – tu
  9. Dla wielu fanów reprezentacji – tu

W tym miejscu zmieniamy koncepcje, pomyślimy o prezentach bardziej praktycznych bo i one mogą być fajne.

FullSizeRender 94

 

  1. Dla wszystkich – tu (Tak serio to u nas świecą co noc czuwając nad spokojnym snem chłopców. Funkcja wyboru poziomu natężenia światła jest nieoceniona)
  2. Dla wszystkich – tu (Pozostając w temacie rozświetlania pokojowych przestrzeni)
  3. Dla wszystkich – tu (Skarpety mogą być superrr)
  4. Dla wszystkich – tu (ukochane piżamy z sieciówki, wykonane ze 100% bawełny)
  5. Dla wszystkich – tu
  6. Dla wszystkich – tu
  7. Dla wielu – tu (sweter zimą obowiązkowo)
  8. Dla absolutnie wszystkich – tu (plakat to cudowny dodatek do każdego wnętrza)

Mam nadzieję że moje propozycje przypadną Wam do gustu.

btw. Dajcie proszę znać kto u Was rozdaje w święta prezenty. Mikołaj, Gwiazdor, a może Dziadek Mróz? :) Napiszcie też skąd pochodzicie, gdzie taka tradycja :) U nas w Gdańsku chodzi Gwiazdor <3.

nastrój

Zimę polubiłam, odczarowałam ją klimatem. Zapachem świeżo parzonej kawy,   herbatą z dodatkiem imbiru, ciepłym kaszmirowym kocem czy aromatem ulubionej świecy. Nie doczekałam się jeszcze dobrej książki w dłoni, narazie wygrywa żelazko, ale może niebawem – kto wie 😉 ?

Ostatni czas nauczył mnie jak ważne dla mnie jest dbanie o otaczającą mnie przestrzeń. W końcu siedząc w tych ścianach jakieś 18 godzin na dobę, muszę czuć się komfortowo. Dom w którym mieszkamy nie był naszego pomysłu. Wiele wnętrz jest zupełnie nie z mojej bajki. Długo nie zmieniałam nic, nie wiedząc czy to jest „nasze miejsce”. Czułam coraz większą frustrację, aż powiedziałam dość… Muszę coś zmienić… Muszę poczuć się jak u siebie, tworząc rodzinny dom jaki będą wspominać moje dzieci. No kaman, to mega ważne. I tak powoli, małymi krokami zmieniam, a każdy bibelot cieszy, dodaje ciepła i tworzy naszą rodzinną przestrzeń. Niewielkie zmiany, małe dodatki, nowe pomysły dodają charakteru. A o ile przyjemniej żyje się, mieszka w „swoich” wnętrzach. Polecam Wam wszystkim, to jak wizyta u fryzjera, której efekty ciągle zachwycają :)

IMG_3962

IMG_3974

IMG_3978

IMG_3982

IMG_3963

IMG_3908

IMG_3918

IMG_3999

IMG_4005

IMG_4026

IMG_4032

IMG_4021

I jak Wam się podoba mój klimatyczny salon? Bardzo go ostatnio lubię. Jeden mebel pozwolił na taki wachlarz zmian. Jeszcze kanapa mi się marzy piękna, materiałowa achhh. Równie szybko przypominam sobie jak dzielna jest ta nasza stara skórzana, ile przyjmuje „na klatę” :) Kto ma dzieci ten wie o czym prawię…

 Bufet – Minko

Obrus choinki – Fine Little Day

Słój światełek – tu

Świece – H&M Home

Choinka – Ikea

Na koniec mój matczyny, prywatny, osobisty list do Św. Mikołaja. Może i Was coś zainspiruje.

FullSizeRender 96

  1. Jako miłośniczka kawy nie mogę przejść obojętnie obok porcelany od House of Rym.
  2. Nobonu, poproszę większość kolekcji, dziękuję.
  3. Resibo już stosuję, dzięki rekomendacji cudownej Dookołanas.pl
  4. Obłędny plakat od Fine Little Day.
  5. Koc marki Elwang tu.
  6. Toaletka Minko to mój kolejny plan, a razem z nią cała sypialnia.
  7. Lniana pościel od Łyko, na którą zbieram do skarpety. Kiedyś uzbieram <3
  8. Ukochana świeca tej zimy. Mogę przygarnąć paletę.
  9. Klasyczne Newbalance.
  10. Cudowne Adidas Hamburg, dla mnie model na najbliższą wiosnę.

Do następnego <3 dzięki Kochani za komentarze po wpisach, pojawia się ich coraz więcej, a to najlepsza nagroda za pracę włożoną w post.

kalendarz adwentowy chuliganów

IMG_3880

Po ubiegłorocznym „kalendarzowym” szaleństwie, w tym roku stawiam na minimalizm. Zeszły rok nauczył mnie, że „mniej znaczy więcej”. Mówiąc krótko dałam się zwariować i „napakowałam” kalendarz tak, że każdy kolejny dzień oznaczał tylko „daj plesent”. Całość zupełnie straciła sens i czar. Głupia ja! No cóż, uczymy się na błędach. Dlatego wspomniany wcześniej minimalizm będzie mi towarzyszył do samej Gwiazdki, obiecuję.  Nasz tegoroczny kalendarz będzie składał się głównie z zadań takich jak np.

  1. Zrób świąteczne kartki dla dziadków.
  2. Przygotuj ozdobę choinkową.
  3. Powiedz coś miłego 2 osobom.
  4. Naucz się fragmentu/całej kolędy.
  5. Zbuduj z lego „coś” co będzie się kojarzyło ze świętami.
  6. Wytnij płatek śniegu z papieru.

Upominki też się znajdą, bez nich ani rusz. Z tej listy, którą przeczytacie poniżej wybiorę tylko kilka. W większości będą to pewnie tematyczne słodkości i wyjątkowości homemade takie jak np. drukowane kolorowanki. Większe upominki będą tylko na Mikołaja. I tu dwie cudowne książkowe pozycje.

Po pierwsze coś dla najmłodszych, „Baby’s very first Christmas Play book”. Piękna książka sensoryczna z dźwiękami. Wprowadzi w klimat i będzie bez wątpienia początkiem wielu świątecznych opowieści.

IMG_3899

I cos dla starszych dzieci, „First Sticker Book Christmas Market”. Przepiekna opowieść, którą tworzymy sami. Strony tematyczne i pasujące do nich naklejki, pozwolą na rozwijanie wyobraźni w świątecznym klimacie. Dużo zabawy, wiele pomysłów na świąteczne miejskie aktywności. I ponad 250 naklejek na dokładkę. Robi wrażenie.

IMG_3882

Koniecznie sprawdźcie wydawnictwo USBORNE dostępne tu. Niesamowite propozycje idealnie przeznaczone dla wielu grup wiekowych.

FullSizeRender 89

Drobiazgi, które wybrałam dla Chuliganów. FullSizeRender 88

  1. Drukowane kolorowanki.
  2. Autka.
  3. Słodycze te zdrowsze, a obok nich te w klimacie świąt.
  4. Dekoracje choinkowe. Kupuję co roku 5 wyjątkowych ozdób. W tym roku będą kolejne. Uwielbiam choinkę „składaka”.
  5. Naklejki, naklejki i jeszcze raz naklejki. Kto nie lubi naklejek? Liczę na to, że w przyszłym tygodniu pokażę Wam mega wyjątkowe. Tymczasem zwróćcie uwagę jak sprytnie wstawiam też te dla dziewczyn :)
  6. Tatuaże moje dzieci kochają wybitnie. Zawsze kiedy dostają pojawia się uśmiech. Nowości od londji zachwycają, wśród nich również w końcu coś dla płci pięknej.
  7. Znalazłam cudowne telewizorki od Moulin Roty. Sama miałam w dzieciństwie coś podobnego. Zagląda się w okienko, klikając przeglądamy krótką historyjkę. Niewielki koszt, a radości masa.
  8. Wspomniane wcześniej zadania.
  9. Klocki Plus Plus dla malucha i starszaka. Bardzo je lubimy bo wystarczy ich garść i ratują nam wiele sytuacji.

Ciekawe jak tam Wasze kalendarze? :)

zestawy kreatywne/artystyczne/twórcze

Kreatywność, artyzm, twórczość naszych pociech, właśnie tak wcześnie jest nieograniczona, czysta i pełna pasji. Nie potrzeba im zbyt dużo, wystarczy ciekawy temat, minimum środków i potrafią tak ruszyć wyobraźnie, że nam zepsutym „starym” oczy wychodzą z podziwu. Ale żyjemy w takich czasach, w których marki prześcigają się w pomysłach jak tu zainspirować-zaczarować nasze dzieci, ucząc przy okazji. Postanowiłam przyjrzeć się bliżej tym, które wpadły mi w oko. Może i Wam się coś rzuci, zastępując samochodzik czy lalkę numer 132857…

Zaczniemy od niepozornych, na pierwszy rzut oka, walizek Janod. Zawsze jak na nie trafiałam, myślałam sobie, cóż to odkrywczego… farby i kartki mam w domu. Ale słyszałam też z wielu źródeł, że cieszą się ogromną popularnością. Ciekawość wygrała. Absolutnie się nie zawiodłam. Zestaw z wielorybem zawiera 6 słoiczków z barwnikiem, które można mieszać tworząc nowe kolory, paletę, pędzelek,książeczkę instruktażową oraz absolutnie wyjątkowe 6 kart z wyżłobionymi rysunkami. Karty zaprojektowane na różnym poziomie trudności, pozwalają maluchom na błąd (wyjście poza linię) ale dzięki temu czterolatek skupia się jeszcze bardziej żeby pracować rączką w określonych polach. Zresztą zerknijcie sami.

IMG_3634

IMG_3642 IMG_3645

IMG_3653

IMG_3665

IMG_3667

IMG_3672

IMG_3691

Kolejny zestaw zwrócił moją uwagę ponieważ posiada coś, czego mój 4,5 letni Kubiszon jeszcze nie poznał… BROKAT. Lubię, ba kocham ten błysk w oku kiedy poznaje coś nowego, coś go zaintryguje, zainspiruje. Tu, podobnie jak poprzednio 6 kart, 6 kolorów, seria do zdobień klej i jazda. Nie czytam instrukcji, nigdy tego nie robię, więc kiedy zobaczyłam klej i brokat wiedziałam już co robić. Nagle, ogarniając całość łącznie z aparatem żeby pokazać Wam w kilku kadrach te zabawkę, zerkam, a Kubiszon z kolorowych kart odkleja fragmenty obrazka. Początkowo chciałam krzyknąć „zabawa stop”, po czym uświadomiłam sobie spryt Kuby i jeszcze większy projektantów marki Janod. Odklejając kolejne, wybrane elementy obsypujemy je brokatem i rozmazujemy. Można opruszyć bardziej lub mniej, różnymi kolorami, jednym kolorem. Tworzyć pełne uroku błyszczące dzieła, którymi po wszystkim można z wielką radością obdarować rodzinę.

IMG_3024

IMG_3034

IMG_3047

IMG_3066

IMG_3044

IMG_3086

Trudniej niż 4 latka do pracy twórczej przekonać 2 latka. Pomijając mazanie rękoma pełnymi farby po białej kartce, lub godzinne dłubanie w playdoh. Dużo mniej też propozycji, których nie zniszczą w pierwszym kontakcie z zabawką.  Marka Djeco łączy te wszystkie elementy, które zabawka twórcza dla takiego malucha powinna posiadać. Trwałość, możliwość tworzenia wesołych zwierzątek, staranność wykonania materiałów, elementy bezpieczne dla dwulatka. Zabawka ta skupia się na rozwijaniu logicznego myślenia oraz koordynacji manualnej.

IMG_3140

IMG_3149

IMG_3150

IMG_3142

IMG_3154

KINOPTIK od Djeco gra przeznaczona dla dzieci od 5 lat… bzdura! To zabawka, którą powinno się kupować jak dobre książki, na zaś. To zestaw do robienia magii. Kinoptik polega na tworzeniu przeróżnych, niczym nieograniczonych konstrukcji i wprawianiu ich w ruch dzięki specjalnym kartom. Nie uwierzycie jak entuzjastycznie na te zabawkę reaguje Antek, bo to, że Kuba jest zachwycony to normalne. Układa, ustawia, przestawia, a kiedy wprawiamy w ruch zaczyna popiskiwać, krzyczeć WOW, biega dookoła zerkając z każdej strony. Coś niesamowitego.

IMG_3567

IMG_3476

IMG_3571

IMG_3556

IMG_3493

IMG_3564

IMG_3527

Lubię zabawki z nauką w tle. Te, które odłożone na półkę pozostawiają ślad w maluchach. Takie, ktore są podstawą do rozwijania ciekawej edukacyjnej zabawy. Jeż od Janod idealnie spełnia tą funkcję. To zabawka dedykowana dla dzieci 3+, jednak my z Antoniuszem juz teraz w wieku 2 lat znajdujemy ciekawe zastosowania.  Pierwsze 4 klocki układamy, reszty się powoli uczymy. Wykorzystaliśmy też nasze plansze z wpisu >klik<, żeby jeż pomógł nam jeszcze bardziej w „nauce”. I tak kolory pięknie porządkujemy na tabliczce kolorów, za to ta z kropkami uczy liczyć podobie jak jeż, ale nie pozwala porządkować kloców kolorystycznie na pamięć. Jeżeli podobnie jak ja lubicie takie zabawki obok sterty samochodzików, to gorąco polecam.

IMG_3194

IMG_3220

IMG_3218

IMG_3199

IMG_3208

IMG_3197

Rysunek nigdy nie był moja mocną stroną. Zawsze rysowała za mnie mama, w tym miejscu gorąco przepraszam panią od zajęć plastycznych i jeszcze cieplej dziękuję Mamusi. Gdyby tylko wtedy ktoś wymyślił taki prosty patent. Djeco Step by Step to nic skomplikowanego, a jednak zabawka z tych, które robią wrażenie. Tabliczka na mazak, ściereczka do zmazywania i karty pokazujące krok po kroku jak stworzyć wybrany przez nas rysunek. Karty na różnym poziomie trudności, tak aby zabawa zbyt szybko nam się nie znudziła. Kuba już śmiało odtwarza, chyba dość nieświadomie, te obrazy w swoich innych pracach.

IMG_3593

IMG_3599

IMG_3621

IMG_3618 IMG_3625

Na koniec sposób na plastelinę. To nie nasz pierwszy zestaw tego typu od Djeco. Lubię bardzo tą masę bo jest wyjątkowo plastyczna, a przy tym delikatna i niezwykle lekka. Taki zestaw ucieszy większość dzieci 4+, a i dla nas rodziców spora to gratka. Po pierwsze, ponieważ instrukcja jest idealnie dostosowana do wieku, więc malec dłubie sam. Po drugie, dziwnym trafem dużo mniej plasteliny trafia na ziemię. Po trzecie, duma niezwykła kiedy powstaje samodzielnie wykonany piękny obraz.

IMG_3371 IMG_3389 IMG_3394 IMG_3405 IMG_3430 IMG_3436 IMG_3411

Na koniec przygotowałam dla Was dwie niespodzianki :)

Po pierwsze konkurs. Chciałabym Was poprosić o komentarz pod postem z odpowiedzią na pytanie: Jakie kreatywne/twórcze zabawy u Was są najbardziej pożądane/na topie. Na komentarze z odpowiedziami będę czekała do końca tygodnia. A zwycięzca otrzyma od nas i marki Janod wybraną walizkę z zestawem kreatywnym.

Po drugie wspólnie ze sklepem Tuliluli przygotowaliśmy dla Was rabat na zakupy, -10% na cały asortyment (promocja łączy się z innymi rabatami). Znajdziecie tam zabawki, gadżety, akcesoria i ubranka znanych zagranicznych marek. Wystarczy w koszyku wpisać hasło: littlehooligans. Rabat możecie wykorzystać do 24.11.2016.

Wyniki konkursu z Janod 

Walizkę magnetyczną wygrywa KLUSKA. Za humor i nieograniczoną wyobraźnię. <3 Odezwij się proszę na maila.

„Wszystko jest niezłą zabawą!
Piasek kinetyczny – od gotowania po plac budowy nam służy, z piaskiem nigdy nam się czas nie dłuży.
Kasza, ryż, makaron najlepsze produkty by w deszczowe popołudnie na dwie godziny malucha zająć (sklep, gotowanie i wspólne budowanie czasami też makaronu i ryzu malowanie -w zależności od tego co jest w planie).
A gdy wieszam pranie z klamerek dinozaury i różne smoki powstają, które za mokrych portek groźnie wyglądają.
Wspólne gotowanie też bardzo lubimy, obieranie i krojenie warzyw razem ćwiczymy.
Nasze podróże małe i duże obfituja w zagadek wymyslanie i ze skarperek ludzikow (zwierzakow) budowanie. Czasami ot tak po prostu nasze paluszki są ludzikami i różne zabawy z paluszkami w roli głównej znamy.
Do dobrej zabawy chyba niewiele nam trzeba: dobrego humoru i miłości taaaakiej z nieba :)”

pokój dziewczynki

Kiedy pokazałam Wam ostatnio moje pomysły na pokoje dla chuliganów zaskoczyło mnie ogromnie Wasze ciepłe przyjęcie tej tematyki. Postanowiłam, nieco na przekór, pokazać Wam co myślę na temat pokoju dziewczynki. Przeglądając te wszystkie dodatki doszłam do wniosku o co kaman z tym różem… Pełno jest niesamowitych przedmiotów w przepięknych kolorach, które idealnie wpiszą się w delikatny świat każdej córeczki, a zdecydowanie odstają od stereotypowego różu.

Na początek pokój, który zrobił nie lada wrażenie na mojej przyjaciółce, mamie dwóch cudownych dziewczyn. Cieszyłam się jak dziecko kiedy prosiła mnie o linki do konkretnych produktów.

FullSizeRender 85

  1. Lampa Studio Snowpuppe. Oryginalna, zwracająca uwagę niesamowicie dziewczęca.
  2. Plakat z moja ukochaną ostatnio kreską od Mathilde Cabanas.
  3. Półka od Rose in April. Niebawem pokaże Wam naszą w kolorze black. Dopytujcie o dostępność tu.
  4. Urocza nakładanka Nobodinoz.
  5. Krzesełko Stokke, jeden z najlepszych moich dzieciowych zakupów.
  6. Biurko Minko, idealnie odnajdzie się w każdym wnętrzu.
  7. Lampka La Tete Dans Le Bocal. Uuurroocczzaaa.
  8. Kosz Rose in April. Dziewczyński do „szpiku kości”, a jaki wyjątkowy kolorystycznie.
  9. Wieszaki Briki Vroom Vroom.
  10. Skakanka, guma do skakania i wrotki to atrybuty każdej małej panny.
  11. Dywan od Ferm Living. Taki mogłabym mieć i w sypialni. Ogromna oferta marki tu.
  12. Łóżeczko Ikea.
  13. Miś od Philomenakloss do dostania tu.
  14. Urocza poduszka od Mimi’Lou.
  15. Wrotki tu. 

FullSizeRender 86

 

  1. Stolik z krzesełkiem marki Les Gembattes. W pięknych zdecydowanych kolorach.
  2. Lampka Lapin and Me. Chciałabym taką, ale do tego mi córki trzeba.
  3. Plakat od Mathilde Cabanas – wiem jestem nudna, za to te plakaty wręcz przeciwnie.
  4. Półka od Belmam.
  5.  Figurka Kokeshi-Frida.
  6. Słuchawki dla miłośniczki dobrej muzyki. Kiedy oczyma wyobraźni widzę swoją córkę, zawsze jest to nastolatka leżąca na łózku w słuchawkach, machająca nogami, przeglądająca jakiś ciekawy album.
  7. Mocny element tego pokoju dywan od Oeuf.
  8. Kuchnia Brio.
  9. Urocza, a u nich to rzadkość maskotka od LuckyBoySunday.
  10. Kosz z trawy morskiej od Bloomingville.
  11. Łóżko marki Leander.
  12. Podusia Blabla do kupienia tu.
  13. Piękne klocki memo od marki Blafre.
  14. Kalejdoskop Vilac dostępny tu.

FullSizeRender 87

 

  1. Kolejny pozytywny plakat od Mathilde Cabanas.
  2. Lampa Mutto. W nieco innych kolorach planuję u chłopaków.
  3. Półka od Belmam.
  4. Krzesło od The Rocking Company znajdziecie tu.
  5. Biurko Sebra.
  6. Berlin Boombox yeahhhh. Taki przekaźnik dźwięku biorę i ja w ciemno.
  7. Skarbonka silikonowa sowa KG Design do kupienia tu.
  8. Cudowna naklejka, która doda klimatu od Shanna Myrray.
  9. Lampka Hello Kitty marki Base tu.
  10. Łóżeczko Ikea.
  11. Pościel od La Cerise Sur Le Gateau. Obłędna, moje marzenie.
  12. Kosz na zabawki, pledy i co dusza zapragnie od Ferm Living.
  13. Wyjątkowy dywan od Liv Interior.
  14. Piękna (dla mnie) lalka od Moulin Roty.
  15. Książka „Młoda Charlotte Filmowiec”.

Chociaż świat dziewczynek jest mi zupełnie obcy, to w jednym z takich pokoi z wielką chęcią wprowadziłabym małą pannę :) Jak Wam się podoba? Mamy dziewczyn co sądzicie? Ściskam Was ciepło i idę po kubek herbaty, straszny ziąb za oknem…

#janodnagwiazdke

ladnebebe_janod_swieta_wiz_v2_A

Listopad – miesiąc inspiracji, miesiąc wielkiego oczekiwania. Miesiąc wymyślania i kombinowania czym tu zaskoczyć rodzinę na Święta. Umówmy się, listopad jest tak beznadziejny, że każdy z nas ten świąteczny czas przywołuje czym prędzej, by zwyczajnie nie zwariować. Wychodząc na przeciw naszym wspólnym potrzebom, bez wachania zgodziłam się wziąć udział w projekcie organizowanym wspólnie przez portal Ładnebebe i markę Janod. Pokażę Wam tu kilka naszych wyborów tej marki, które mogą okazać się być Waszą inspiracją na grudniowy czas.

Generalnie kocham zabawki. Ogromnie cieszy mnie wybieranie, analizowanie która w jakim wydaniu i dlaczego pasuje akurat do mojego konkretnego syna. Zawsze podchodzę do tego bardzo serio i staram się podsuwać chłopcom rzeczy, po pierwsze dobrej jakości, po drugie rozwijające wyobraźnie, po trzecie ładne. W zależności od nastroju mojego i chuliganów kolejność wyboru się zmienia. O ile dla Kuby wybory są coraz prostsze, bo zwyczajnie sam poprosi, to Antek sprawia mi wiele problemu. Po pierwsze dlatego, że podoba mu się wszystko oczywiście przez całe 6 sekund, po drugie dlatego, że ma już zabawki, które w jego wieku dostawał Kubiszon. Ale ponieważ nie cierpię niesprawiedliwości, staram się jak mogę zachwycać i tego rezolutnego dwulatka moimi pomysłami.

I tak na pierwszy rzut poszła tablica. Długo szukałam takiej, która spełni moje oczekiwania. Nie chciałam standardowej, rozkładanej bo nie chciałam zabierać chłopakom przestrzeni. Zależało mi na czymś sprytnym, co łatwo przenieść, schować, a mimo to będzie dużą tablicą z wszystkimi funkcjami jakie posiadają te bajeranckie rozkładane. Przeglądając nowości Janod trafiłam na ich propozycję i dla mnie okazała się być strzałem w 10. Możemy ją przenosić z pokoju do pokoju, łatwo chowa się za drzwiami, jest dwustronna, a gumowe kule na jej czterech rogach dbają idealnie o moje ściany. IMG_2338 IMG_2356 IMG_2389

IMG_2376

Processed with MOLDIVIMG_2499Kuba od dawna wykazuje ogromną fascynację pisaniem, czytaniem, kocha liczby, taki typ. Więc zabawki dla niego często skupiają się na rozwijaniu tych właśnie zainteresowań. Sprawia mu to wiele przyjemności. Tym razem znalazłam książkę magnetyczną, tworzenie słówek w języku angielskim. To nie nasza pierwsza książka magnetyczna od Janod, ale tym razem ta, która zajmuje Kubiszona na dużo dłużej. Skupienie, zaangażowanie i wielka radość kiedy uda się znaleźć rozwiązanie zadania. Dla mnie matki, obrazek bezcenny. Czy to nie świetny pomysł na zabawę?

IMG_2746

IMG_2750

IMG_2759

IMG_2773

IMG_2781

IMG_2793

IMG_2799

IMG_2804

Antonio ostatnio ma fazę odgrywania ról. Duża w tym zasługa Kubiszona, bo ciągle wymyśla mu jakieś zabawy. A to są dinozaurami, a to małymi kotkami, raz kierowcami rajdowymi, innym razem kucharzami. Wiedziałam, że zestaw lekarski sprawi Tośkowi ogrom radości. I się nie pomyliłam. Zabawa w „dotola” w naszym domu trwa w najlepsze od kilku tygodni. Lubimy go wyjątkowo za to, że jest bardzo realistyczny. Zresztą zobaczcie sami.

IMG_2953

IMG_2930

IMG_2949

IMG_2965

IMG_2948

IMG_2960

IMG_2938

Puzzle są dla mnie jednym z najlepszych prezentów jakie można ofiarować. Nie tylko dziecku, ale i dorosłemu, o tym jednak innym razem. Mam szczęście, bo moi chłopcy bardzo lubią puzzle jako czasoumilacz. Są z nami od pierwszych dni.Początkowo ślinione, później ciskane po kątach, doczekały się godnego zainteresowania. Dlatego ogromnie się cieszę, że mogę już teraz wybierać dla Kuby te ponad 100 elementowe, tak idealnie dostosowane graficznie do wieku. Duży plakat formatu samej układanki bardzo ułatwia zadanie, bo można po prostu na niej układać obraz. Pięknie wydane, starannie wykonane będą z nami bardzo długo, i już zacieramy ręce na kolejne.

IMG_2536

IMG_2541

IMG_2857

IMG_2530

IMG_2865

IMG_2828

Kto z nas nie chciał w dzieciństwie zostać gwiazdą rocka? Kto nie robił gitary z kija od miotły, czy mikrofonu z dezodorantu mamy? Ja się przyznaję, btw. do tej pory kiedy jadę samochodem głośno śpiewam ulubione kawałki z radia. Zatem dlaczego miałaby mnie dziwić prośba mojego dziecka „Mamusiu, bardzo chciałbym dostać gitarę”. Oczywiście pamiętając, że synów mam dwóch, a przecież dwóch gitar nie kupię, szukałam sensownego zestawu. Takiego, który zachwyci dzwiękami i różnorodnością, idealnie odwracając uwagę od tego co w danej chwili porwał Kubiszonowi Antoniusz lub odwrotnie. Tym sposobem każdy znalazł coś dla siebie. Młodszy radośnie tłucze w tamburyn, starszy wyciąga nieznane mi dźwięki oblegając gitarę.

IMG_2625

IMG_2667

IMG_2685

IMG_2673

IMG_2655

IMG_2623

IMG_2731

IMG_2733

IMG_2631

IMG_2722

Mam nadzieję że chociaż odrobinę udało mi się Wam przybliżyć wyjątkowość naszych ulubionych zabawek Janoda. Zajrzyjcie koniecznie na Ładnebebe, tam znajdziecie naszą dodatkową listę inspiracji świątecznych i super konkurs. Bardzo jestem ciekawa co Wy wpisalibyście na „Waszą”  prezentową top listę (Waszą czyt. Waszych pociech). Matko jak ja się cieszę na te święta, normalnie nogami przebieram :)

na zdrowie

Sezon w pełni, ruszyło chorowanie, aura nie sprzyja. Mokro, zimno, dżdżysto tak przynajmniej jest u nas, na północy. Coraz częściej jesteśmy przygnębieni, przeziębieni. A co dopiero maluchy, znowu u progu jesieni walczą z masą wirusów i bakterii. Ta walka wychodzi im raz lepiej, raz gorzej, a my rodzice czujemy się bezsilni. A możemy tak wiele, oto kilka moich sposobów na „lepsze” zdrowie w sezonie.

Kuba praktycznie nie choruje, więc coś jest w tych moich sposobach. Z Antkiem jest trochę inaczej bo to dziecko „migdałkowe”, ale robimy wszystko żeby okres chorobowy skrócić ile się da.

Jesień w moim domu różni się od lata tym, że musimy włączyć ogrzewanie i zamknąć wielkie balkonowe latem ciągle otwarte okno. Bardzo dbam jednak o powietrze w domu. Wietrzenie to absolutna podstawa. Nie wyobrażam sobie przebywać więcej niż 2 godziny w szczelnie zamkniętym pokoju. Dodatkowo temperatura, nie za wysoka i nie za niska. U mnie w ciagu dnia jest około 20-21 stopni, a nocą 19. Nie od dziś wiadomo, że lepiej cieplej ubrać niż narażać dzieci na zbyt wysokie temperatury w pomieszczeniach.

Pozostając w temacie powietrza dbam bardzo o jego wilgotność. Wysuszona śluzówka to w niedługim czasie pewna choroba. Kiedy słyszę po chłopakach, że gorzej im się oddycha po nocy, że nosek przytkany to zawsze uruchamiam nawilżacz powietrza. I po takiej nocy nawilżania, problem odchodzi w niepamięć. My mamy dwa nawilżacze od Beaba i mogę polecić je z czystym sumieniem. Proste w obsłudze, ciche idealnie spełniają swoje zadanie. Pisałam kiedyś o nich tu.

Jeszcze lepiej jest spacerować. Spacer to zdrowie w najlepszym wydaniu. Pamiętajcie, że katar nie jest przeciwwskazaniem do wyjścia z domu. Wietrzenie gila jest już powszechne. Tak wiec jak tylko nie ma gorączki idziemy poskakać po kałuży. Świeże powietrze, endorfiny, ruch to wszystko pomoże pozbyć się gorszego samopoczucia.

Zawsze zastanawiałam się z czego bierze się to całe jesienne chorowanie. Moim zdaniem jedną z odpowiedzi jest dieta. Jesień, zwłaszcza taka mokra, powoduje większe zapotrzebowanie na węglowodany. Innymi słowy przesilenie, depresje czy inne zmory zajadamy. I to oczywiście tym niezdrowym jedzeniem. Mniej witamin, gorszej jakości produkty od smaków lata i zaraz obniżona odporność. A co my, to i nasze dzieci, tak to już jest. Dlatego jesienią, na przekór, zwróćmy szczególną uwagę na to co jemy.

Co z tą odpornością. No właśnie… My dodatkowo wspieramy się dwoma specyfikami. Po pierwsze witamina D. Jeżeli pamiętacie czasy kiedy pediatrzy przypominali nam, że pierwszy rok życia dziecka to bezwzględne podawanie wit.D to natychmiast o tym zapomnijcie. Teraz już wiadomo, że witamina D powinna być podawana przez całe życie. Tak więc dzieciakom podajemy bezwzględnie, a i o sobie koniecznie pomyślcie (zapytajcie też w aptece czy wybrana przez Was witamina jest dostosowana jednostką do wieku Waszych dzieci). Kolejny pomocnik to tran. To żadna reklama, ale z czystym sumieniem polecam Wam ten, który już 2 sezon podaję Kubie, eco mer. Koniecznie zapytajcie swojego lekarza. Dla mnie najlepszy, bo Kuba od września ubiegłego roku był chory dwa razy z czego raz to były dolegliwości żołądkowe. Antek dostaje tran Mollers i już się nie mogę doczekać aż będzie mógł przyjmować ten, który podaję Kubiszonowi.

Jesień, czas na zupę. Zdrowe, pożywne, rozgrzewające. Jeżeli lubicie zupy czy ich nie lubicie to najlepszy czas na masowe spożywanie i polubienie. Rozgrzewają dodają energii to jasne, ale nie wiem czy wiecie jak wpływają na odporność? A no znacząco. Zimne potrawy wychładzają organizm, a co za tym idzie obniżają jego odporność. Wiec jeżeli cały dzień żyjesz na zimnych potrawach i chorujesz, spróbuj to zmienić, a zobaczysz jak szybko przyjdą efekty. To samo jest z naszymi dziećmi. Mało które zjada ciepły obiad. Bo zanim się do niego zabiorą wszystko już raczej dość letnie. A zupa zawsze jest o te kilka stopni cieplejsza. Kiedy dodamy do niej cebulę i/lub czosnek dodatkowo będziemy wspierać walkę z wirusami i bakteriami.

A co kiedy mimo wszelkich starań pojawi się katar, kaszel? Po pierwsze woda, zwiększamy ilości wypijanej wody. Bo tak trzeba, bo tak uczyła mama, bo nasz organizm to woda, więc w chorobie trzeba jak najszybciej wymienić „chorą” na „zdrową”, ot co :)

Ostatnim etapem przed wizyta u lekarza są „syropy babuni” na bazie cebuli, czosnku, imbiru, miodu, cytryny… Pomagają na kaszel, przeziębienie, katar.

Oto 2 przez nas stosowane przepisy.

Cebulowy – drobno posiekaj 2/3 cebule zalej miodem ( jeżeli maluch ma uczulenie na miód zasyp cukrem) odstaw na 5-6 godzin w ciepłe miejsce. Kiedy cebula puści soki syrop gotowy. Podajemy 2-3 razy dziennie po łyżce. Pomimo tego, że jest w pełni z naturalnych składników nie powinniśmy przesadzać, a najlepiej na najbliższej wizycie u pediatry zapytać o jego dawkowanie.

Czosnkowo-cytrynowy – Przeciskamy 2 główki czosnku, wyciskamy sok z 3 cytryn. Dodajemy do siebie i mieszamy. Zalewamy szklanką przegotowanej chłodnej wody i dodajemy miód do smaku (nie żałujemy). Tak przygotowaną miksturę odstawiamy na 24h w ciepłe miejsce. Po dobie przecedzamy i gotowe. Podajemy tak samo jak syrop cebulowy.

Życząc Wam masy zdrowia pokazujemy jak złoto i pusto teraz nad morzem.
IMG_2397

IMG_2403

IMG_2408

IMG_2441

IMG_2428

IMG_2458

IMG_2410

IMG_2460

IMG_2473

IMG_2468

IMG_2477

pokój chłopca

Pokój chłopca… niby nic skomplikowanego, a chyba jednak trudniejszy w urządzeniu. Bardziej kolorowy i zdecydowanie mniej uporządkowany od pokoju dziewczynek. Pewnie mamy córek się ze mną nie zgodzą. Tak czy siak, wychodząc na przeciw Waszym pytaniom i potrzebom zrobiłam pewne zestawienie, które przybliży Wam nasz „pokojowy” styl. Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

  1. FullSizeRender 80Plakat Mithilde Cabanas, ten wyjątkowo w klimacie zbliżającej się aury. Proponuję Wam jednak przyjrzeć się bliżej propozycjom tej marki. Mi bardzo odpowiada ta stylistyka, ta kreska.
  2. Absolutny klasyk. Półka od String Furniture, idealnie wpasuję się w klimat dziecięcego pokoju, ale może się okazać, że jeszcze bardziej będziecie jej potrzebować np. w salonie (ja tak mam).
  3. Martioszki od OMM Design. To taka zabawka, która doda niesamowitego uroku wnętrzu. Moi chłopcy je uwielbiają, a ja chyba jeszcze bardziej kiedy układam na półkach.
  4. Krzeseło Stokke. To zakup, który dobrze popełnić już w pierwszych dniach życia dziecka. Bardzo dobrze wykonane, będzie towarzyszyło chuliganom od pierwszej marchewki poprzez wszelkie prace twórcze, kończąc na lekcjach dodatkowych z matmy.
  5. Biurko Ikea. Wyjątkowo podobają mi się te ich drobne, proste propozycje. Będą pasowały jak ulał do wielu wnętrz.
  6. Lampka od GoodNightLight. Jestem trochę oświetleniowym świrem. Podoba mi się tak wiele lamp, że zwyczajnie trudno mi się zdecydować na jedną.
  7. Kontynuując temat z punktu nr. 6. Lampka od Heico.
  8. Dywan typowo „chłopacki” od Bloomingville.
  9. Wieszaki od Noodoll. Ogromnie mi się podobają wieszaki w pokoju dziecka. Można je wykorzystać na setki pomysłów.
  10. Łóżko marki Leander. Bo choć z zasady lubię kanciaste formy, tego typu łóżkowe kształty podobają mi się niezmiernie.
  11. Podusia/Przytulanka od OYOY.
  12. Zabawka od Anne-Claire Petit.
  13. Kosze na zabawki, koce i wszystko inne to absolutna podstawa.

FullSizeRender 81

  1. Pragnę/pożądam jest na pierwszym miejscu mojego osobistego listu do Mikołaja. Cudowna lampka od Luckyboysunday.
  2. Miś od Ingeli P Arrhernius ulubiony.
  3. Niezawodna Ikea i system STUVA.
  4. Podusia wigwam od OYOY.
  5. Biurko od Sebra. Chyba jedno z najbardziej uniwersalnych jakie widziałam.
  6. Tęczowa układanka od Ikea. Klasyk, który nauczy malucha oraz idealnie ozdobi jego przestrzeń.
  7. Skarbonka silikonowa od KG Design.
  8. Krzesło dla młodziaków od Ikea. Dostępne w kilku kolorach, napewno znajdzie się w naszym domu.
  9. Do czasu kiedy zobaczyłam jak się świecą były mi zupełnie obojętne. Jednak zapalone wydobywają niesamowity kolor. Lampki od A Little Lovely Company.
  10. Łóżeczko Oeuf. Marzenie…
  11. Dywanik OYOY, może również służyć z powodzeniem jako mata do zabawy.

FullSizeRender 82

  1. Książki to taki element pokoju, które fajnie wyeksponowane dodają niesamowitego uroku i zachwycają różnorodnością kolorów. Pija Lindenbaum „Doris ma dość”.
  2. „Pan Tygrys dziczeje” Peter Brown. Pozycja typowo chuliganowa.
  3. Półka na zdjęcia Ikea. To właśnie ona pięknie wyeksponuje Wasze książkowe miłości.
  4. Fajny plakat to podstawa fajnego pokoju. W ramie, bez ramy, na taśmę, wiszący, stojący nie ma znaczenia byle był bo doda charakteru.
  5. Najnowsza propozycja od Mr. Maria. To zdecydowanie najbardziej praktyczne lampy jakie znam. Ten miś skradł moje serce już dawno temu chociaż dostępny w Pl jest od niespełna dwóch miesięcy. Wróżę jej nie mniejszą karierę niż Miffy, czołowy produkt marki.
  6. Kolejna lampowa propozycja. Ananas od GoodNightLights w całej gamie kolorystycznej. Mi ogromnie podoba się w żółci.
  7. Biurko Jysk. Fajna alternatywa dla Ikea. Ja to biurko widzę też w moim kąciku do pracy.
  8. Drewniane zabawki mają swój urok. Ten uśmiechnięty goryl od T-Lab zdecydowanie będzie dobrym kompanem do zabawy, a i fajnym dodatkiem klimatycznego pokoju chłopca.
  9. Łóżko od Nobodinoz. To na pewno będzie mocny element pokoju.
  10. Dywan/chodnik – droga od OYOY. U nas zdecydowanie był to trafiony zakup. Wykorzystywany przy wielu zabawach sprawia chłopakom masę radości.

FullSizeRender 83

  1. Liczydło z ostatniego katalogu Ikea. Cudowna zabawka, poważny materiał do nauki, wyjątkowy dodatek pięknego pokoju dziecka.
  2. Metalowa półka z haczykami na co dusza zapragnie od Kidsdepot.
  3. Plakat New York od Pleased To Meet – dla małych fanów dalekich podróży.
  4. Piękne kolorowe charakterne drewniane figurki rozkręcą każdą zabawę, a po wszystkim wyjątkowo ozdobią.
  5. Łóżeczko Ikea. Proste, rosnące razem z dzieckiem, w rozsądnych pieniądzach. Właśnie takie mamy u Kubiszona i  poza delikatnym skrzypieniem (Panie R, pan nasmaruje) jest całkiem spoko.
  6. Wyjątkowe wieszaki Sketch.inc. Idealne do pokoju chłopca.
  7. Lampka od Mr Maria. Ten miś potrafi odczarować nie jedne nocne strachy.
  8. Biurko od Les Gambettes. Przepiękne zdecydowanie wysoko na mojej liście.
  9. Wyjątkowe tapety od Ferm Living.
  10. Naklejka tablica kredowa.
  11. Kreda z Ikea.
  12. Stojak na książki, pluszaki, skarby i inne… Ikea.
  13. Ulubione maskotki od LuckyBoySunday. Wyjątkowe, niepowtarzalne i zdecydowanie niegrzeczne.
  14. Kosz na zabawki od 3 Sprouts. Te kosze to jedne z moich ulubionych. Bardzo pakowne, nienagannie wykonane i z kolorowym wzorem. Bo to w końcu dzieci, a ich świat powinien być kolorowy.

W sumie to nic odkrywczego. Ot subiektywne zestawienie matki dwóch chłopaków, która nieporadnie z dnia na dzień przesiąka tym wyjątkowym światem coraz bardziej. Do następnego, może tym razem coś dla małych dam? hmmm

Tula

Na wstępie powiem Wam, że nosidło nie było dla mnie pewnym elementem wyprawki chłopaków. Kubiszon nie był noszony, próbowaliśmy kilka razy, ale nie było nam najwygodniej. Może kwestia nosidła, dziecka, a może i tego i tego. Przy Antku nosidło też nie pojawiło się na samym początku. Przeżyliśmy chwilę z chustą, ale za mało miałam cierpliwości do plątania. Kiedy Antek miał około 6 miesięcy pomyślałam że nosidło, dobre nosidło, powinno pojawić się w naszym domu. Przy dwójce maluchów sprawiało wrażenie wielkiego ułatwienia. I nie zawiodłam się. Faktycznie tak się stało. Nosidło pozwoliło, zobaczyć więcej, poczuć więcej, dokonać więcej. Jakim cudem, a no takim…

Po pierwsze „tulenie” okazało się być niezawodne w domu. Przy zębach, katarach lub innych stanach obniżonego nastroju. Mamo dwójki, Ty wiesz o czym mówię. Bo kiedy najmłodszy w rodzinie cierpi i tulić trzeba 24h to starszak ciepły obiad zjeść musi, a i uprane musi mieć. Nie wystarczy pokazać mężowi gdzie lodówka, a malca zadowolić cycem. Jest ktoś trzeci, a w sumie pierwszy, kto nie zrozumie złego samopoczucia brata i idących za tym zaniedbań matki. Tak więc Antoniusza „fiflakiem” na plecy i chop do garów. :)

Po drugie spacery. Często okazywało się, że kiedy wybieraliśmy się wspólnie całą rodziną na spacer, w pewnym momencie następował podział. Jedno z wózkowym drugie z biegającym. I tak cudny spacer po plaży okazywał się być męczarnią. Po lesie tylko ścieżką, żaden skok w bok itd. Tula zdecydowanie pozwoliła nam być razem wszędzie. I to była dla mnie największa wartość.

Po trzecie Antek dzięki noszeniu był niemowlęciem bardziej „społecznym”. Już tłumaczę o co mi chodzi. Kiedy pojawił się Kuba wszystko było na czas. Drzemka najlepiej w łóżku lub w wózku, ale w jakimś parku przy pewnej ciszy. Matko jak mnie wnerwiał domofon, albo jakiś malec na spacerze, który nagle zaczyna krzyczeć w niebogłosy. Po czasie okazało się, że tak się w tym wszystkim zaparłam, że wyjścia z domu gdzieś do ludzi stały się wyjątkiem. Przecież Kubuś musi spać, a teraz to nie bo musi jeść, itd. Ocknęłam się późno, zdecydowanie za późno. Przy Antoniuszu wiedziałam, że nie mogę popełnić tego samego błędu. I nagle okazało się, że potrafię inaczej.  Wiecie jak dobrze dziecko śpi w nosidle. I ani ruch nie przeszkadza, ani głos lub inne dźwięki. Tym sposobem kolejne możliwości pojawiły się na tej naszej trudnej rodzicielskiej drodze.

Po czwarte „tulący” tata to widok niesamowicie rozczulający. U nas kiedy tylko może nosi właśnie R. Chyba sam jest zadziwiony jak bardzo to lubi.

Niedawno zmieniliśmy naszą tulę baby na tulę toddler. Ta druga to taka starsza, większa siostra bliźniaczka modelu baby. Przeznaczona jest dla dzieci od 11kg do 27kg. Kiedy Antek osiągnął wymaganą wagę, nie czekałam ani chwili z wymianą, bo wiedziałam, że to inwestycja dla dwójki. Szerszy i dłuższy panel pozwala tak samo na noszenie Antka jak i Kuby. Obaj podczas pieszych wędrówek potrzebują chwili „przytulenia” i odpoczynku. Obaj lubią to ogromnie, nie mniej niż my. Kiedy się gdzieś wybieramy wystarczy zapakować nosidło do plecaka. Już się nie zastanawiam kiedy i gdzie wózek znowu będzie nas ograniczał. Nie wspominając, że ja nie mam miejsca na wózek w samochodzie, mam przecież psa. Nosidło Tula toddler pozwala na swobodne noszenie dziecka z przodu jak i z tyłu, wiec co kto lubi. No i chyba nie muszę wspominać, że tego typu nosidło posiada wszelkie atesty. A ergonomiczna pozycja „M” wspiera prawidłowy rozwój naszego malucha. Ostatni aspekt, o którym słyszałam od innych mam i bardzo chciałam przełożyć go na nasze relacje, to budujące się poprzez „tulenie” niezwykła bliskość. I ile w tym jest prawdy nie mam pojęcia. Wiem jednak jedno, takiego przytulasa jakim jest Antoniusz ze świecą szukać.

IMG_2255

IMG_2105

IMG_2245

IMG_2221

IMG_2124

IMG_2140

IMG_2129

IMG_2216

IMG_2172

IMG_2167

IMG_2165

IMG_2154

IMG_2160

IMG_2247