historia pewnego postanowienia noworocznego

Nie cierpię nowego roku. Nie znoszę tak bardzo, jak bardzo nie lubię zapachu tranu, pobudek przed 7 czy ostatniego kawałka czekolady kiedy ją dopiero zaczynam. Po czasie wielkiego oczekiwania i niesamowitej magii przychodzi taki nowy rok, a Ty człowieku zmieniaj wszystko bo tak chce świat. 1 stycznia też nie lubię, to taki hardcorowy poniedziałek razy tysiąc. Zwykle wtedy zapadam w zimowy sen i budzę się gdzieś w połowie miesiąca. I zawsze, absolutnie zawsze tak jest, to taka moja tradycja. Przed Świętami zgubione kilogramy wracają, a dodatkowe+2 to tak na zachętę chyba :/.Chata wygląda jak po przejściu tsunami bo serca do porządków ja „pani pedantyczna” nie mam. Zdarzy się nawet, że dziecku niewyprasowane majtki założę. ( żart of kors ). W tym roku jest jeszcze gorzej. Kubiszon chory, Antonio chory, a i ja często „pociągająca”. Znieść nie mogę, że po prawie 4 miesiącach Kubiszonowego nie chorowania, zaraza złapała nas taka, że precz pójść ani myśli. I tak zaczynamy kolejny tydzień chorowania, a ja w duchu myślę , Boże chroń przedszkola. Serio nie wiem jak dawałam sobie radę z niemowlakiem i 2,5 latkiem w domu. Jakie to człowiek, kobieta, matka miała siły nadprzyrodzone. Do dobrego matka się szybko przyzwyczaja i później tak wspomina tylko z rozrzewnieniem w czasie choroby starszaka. I kiedy myślisz, że gorzej być nie może przychodzą mrozy, a ty wyjścia z psem deklarowałaś i nie ma zmiłuj. Wiosny się chce, wyjazdu słonecznego jakiegoś, ale zaplanować nie możesz nic bo kurde jak nie gil to gil, gilem popychany. Już wiem kto wymyślił powiedzenie „aby do wiosny”, MATKA!

Do brzegu Karol do brzegu… Jak co roku wkurzając się na postanowienia noworoczne wymyśliłam własne i ono napawa mnie radością, wybudza z zimowego letargu i daje siłę do wycierania gila. (wybaczcie obrzydlistwa ale nie ma co ukrywać nawet nie wiem kiedy te smarki na ramionach mi zostawiają ;)) Będę sobą! Tylko tyle i aż tyle…

Kochani pięknego roku Wam życzę, żebyście byli sobą, i pełni radości. <3

IMG_5004

IMG_5006IMG_5011

IMG_5017

IMG_5010

IMG_4991

IMG_4980

IMG_4961

IMG_4957

IMG_5038

IMG_5020

IMG_4805

IMG_4810

IMG_4811

IMG_4828

IMG_4826

IMG_4827

IMG_4816

IMG_4831

IMG_4852

IMG_4866

IMG_4875

IMG_4906

IMG_4849

IMG_4880

IMG_4901

Please follow and like us:

bywają i takie dni…

Przyszedł grudzień, najbardziej magiczny czas w roku, czas kiedy unosimy się 5 cm nad ziemią z nadmiaru Świątecznego klimatu. Lubię grudzień nawet bardzo. Lubię go bardziej od listopada i stycznia zdecydowanie. Jednak ten grudzień zaczyna się jakoś pechowo. Antek ząbkuje na całego, nie dając się wyspać, a i w dzień lata za mną jak oparzony. Kuba jakiś bardziej nerwowy niż zwykle, a i w przedszkolu problem mam duży. Eeee mówię Wam daleko mi dziś do ideału. No bo jak być ideałem kiedy człowiek nie wyspał się od 4 lat? a no czterech. Najpierw koniec ciąży z Kubą, później codzienność z Kubiszonem. Kiedy Kuba już zaczął przesypiać noce, ciąża z Antkiem no i Antonio do dnia dzisiejszego. Jak się nie wkurzać kiedy Twoje dziecko wraca pogryzione z przedszkola tak mocno, że ślad nie znika przez kolejne 2 dni i stan taki utrzymuje się od dłuższego czasu. Jak wytłumaczyć nie mówiącej tak dobrze młodszej koleżance, że Kuba chce się przytulić (tu czekam na Wasze porady, może Wasze dzieci też miały takie akcje w przedszkolu). Jak się nie wkurzać kiedy przyjaciółkę ostatni raz widziałam jakoś w sierpniu bo nasze dzieci ciągle chore, a Antonio to ostatnio płynnie z infekcji w infekcje wchodził. W ogóle choroby to jakiś dramat, co sezon słyszę tylko od lekarzy „no takich wirusów to kiedyś nie było” albo ” inhalacje, w razie gorączki coś na zbicie” itd. Zanim zostałam mamą kpiłam z osób, które wypowiadały się jakby posiadły jakąś tajemną wiedzę na temat leczenia samych siebie i własnych dzieci. Kaman teraz sama wiem co powinnam podać, oczywiście zawsze konsultuję się z lekarzem, jednak w 90% moje typy są trafne o zgrozo.

Ostatnio jakoś tak patrzę dalej, staram się nie myśleć tylko o zakupach spożywczych na drugi dzień i innych takich. Myślę jak ja kobieta lat 30 wychowywana przez Mamę i Babcię bez Taty mam wychować 2 fajnych facetów. Czy w dobie pokus, zła, rozpusty i ogólnego zdemoralizowania społeczeństw jest to w ogóle możliwe? Czy mamy szansę ja 30 letnia i R 33 letni na spokojną starość i dom pełen wnuków oraz wszechogarniające szczęście? Zdaniem psychologii pewnie nie, bo przecież jak wychować szczęśliwych ludzi nie mając w dzieciństwie „normalnych” wzorców (MAMA + TATA + DZIECI). Jak ja z trzema chłopakami w domu, mam dwóm z nich pokazać świat, nie mając w dzieciństwie szans poznać tego świata oczyma taty?  Pomyślicie, że zwariowałam. Co mnie wzięło na takie wizje. Nosz kurczę strach się bać, te dzieci tak rosną. Strach się bać, ten świat tak pędzi. Strach się bać. I kiedy za chwilę oddam się pierniczkom, ozdobom, porządkom itd. chciałabym mieć jakkolwiek poukładane to w głowie. Ja generalnie lubię ład, lubię plan, uwielbiam jak coś wynika z czegoś np. ich dobre zachowanie z mojej ciężkiej pracy.

Dlatego dziś tu przed Wami nazywam swoje potwory . Antek ząbkuje, skończy i będzie dobrze. Bunt dwulatka też przetrwam, a jak już zacznie mówić będę mogła się z nim dogadać i to będzie zbawienie.:)  Kuba zapewne ma jakiś skok rozwojowy, za chwilę minie i wróci mój stary poczciwy niegrzeczny synek. W przedszkolu „panna ząbek” zacznie gadać i powie Kubie albo pocałuj albo spadaj, a o gryzieniu zapomni. Ja sama umówię się wreszcie do fryzjera i na paznokcie po czym pójdę na randkę z przyjaciółką. Ogarnę się, odchowam chłopców i kupie sobie psa. :) noooo i wychowam ich na fajnych facetów serio serio boooo mam te moc mam te moc i nie pozwolę się wsadzić do żadnej szufladki. Będę biegła pod wiatr i nie pozwolę by moje potwory mną zawładnęły ot co. Teraz już mogę „pierniczyć” i łańcuch na choinkę z Kubiszonem zacząć tworzyć.

FullSizeRender (9)

FullSizeRender (8)

FullSizeRender (5)

FullSizeRender (4)

FullSizeRender (7)

FullSizeRender (2)

FullSizeRender (10)

FullSizeRender (1)

FullSizeRender (11)

Please follow and like us:

Książki na Święta

Święta Bożego Narodzenia to wiadomo, bardzo szczególny czas. Czas oczekiwania, wielkiej radości, czas religijny, czas bliskości, czas zmian. Chcemy być lepsi, jednamy się, zapominamy o waśniach, myślimy cieplej o bliźnich. Jednak kiedy stajesz się rodzicem wpadasz w jakiś niewidzialny, niewytłumaczalny pęd, który pcha Cię w Świąteczny klimat jak nigdy. Pierniczki kiedyś w moim domu nie istniały, w tym roku będą i owszem. Wigilia już kolejny rok odbywać się będzie właśnie u nas. Musi być Mikołaj, śnieg, dom chcę przystroić masą klimatycznych bibelotów. Wyjście po choinkę musi być wyjątkowe, później ubieranie, kolędy w tle, kompot z suszu na gazie, a w piecu sernik. Pierogi niech prababcia lepi u mnie, na oczach moich dzieci! Chcę klimatu, chcę aby K i A pamiętali go od małego.

Głęboko wierzę, że książki są częścią klimatycznej całości. Wybrałam w tym roku dwie. Różnią się od siebie znacząco i taki był plan. Chciałam pokazać chłopakom, a głównie Kubie dwa podejścia do tematu. Zobaczymy co przypadnie im do gustu kiedy już poznają całą treść. Jak na razie Kuba zafascynowany przegląda „Wierzcie w Mikołaja” Antek z wielkim uśmiechem ogląda obrazki w „Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie”. Czytanie na maksa zaczynamy 1.12 powoli wprowadzając się w klimat.

„Wierzcie w Mikołaja” Lotta Olsson, Benjamin Chaud. Urocza trzymająca w napięciu książka składająca się z 24 rozdziałów które czytamy zaczynając 1.12 w wieczór wigilijny kończąc. Coś w tym roku z tymi Świętami jest nie tak, potrawy świąteczne nie wychodzą, gwiazdy betlejemskie gasną, na ulicach dekoracje giną. Co się dzieje, o co chodzi, ktoś chce zepsuć Święta?  Kto? Po co? Da się temu zaradzić? Brzmi ciekawie? Wierzymy w Mikołaja? :)

1.11FullSizeRender_3

1.9FullSizeRender_3

FullSizeRender_2

1.5FullSizeRender_1

FullSizeRender_1

„Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie” Daniel Napp Urocza opowieść jak to Pan Brumm z przyjaciółmi Borsukiem i Kaszalotem przygotowują się do świętowania. Bo przecież Boże Narodzenie świętują wszyscy 😉 Tak więc muszą przygotować sporo rzeczy, a i choinkę trzeba załatwić tę piękną, wyjątkową. Co się będzie działo kiedy przebiegła łasica wykradnie najpiękniejsze drzewko Brumma? :) Fajna, niemęcząca treścią, pełna uroku historia dla tych młodszych i starszych dzieci.

1.7FullSizeRender_3

1.7FullSizeRender

FullSizeRender_3

1.11FullSizeRender_1

1.11FullSizeRender_2

1.5FullSizeRender_3

Poniżej kilka propozycji, które przykuły moją uwagę, a może i Was zaciekawią. Pozycja nr.  7 to coś dla tych najmłodszych „czytelników”. Niestety w tym temacie nie ma wielu ciekawych pozycji, większość skupia się na dzieciach 2-3+ i starszych. Tu macie naprawdę dużo do wyboru i sporo też czasu, żeby wybrać idealną WASZĄ książkę, która przywoła-zbuduje Świąteczny czar <3. Może już ją macie?

IMG_1263

Please follow and like us:

Kiedy w Twoim dziecku budzi się potwór…

image1_1Budzi się prawie zawsze, w różnym wieku, z różnym natężeniem, w nieporównywalnych okolicznościach. Raz pojawia się nocą i nie daje spać nikomu w pobliżu, innym razem nabiera mocy poza domem, wtedy kiedy najmniej się spodziewamy. Bywa też tak, że potwór w samotności czuje się najlepiej nie pozwalając na spokój i domowe ognisko. Pojawiają się wszystkie na raz lub każdy z osobna. Potwory… Bunt… Histeria… kontra Strach… Niezrozumienie… Słabość… Zrezygnowanie… Ból…

Nie potrafimy zrozumieć płaczu bez sensu, scen dla idei, nie widzimy radości kiedy nasze dziecko robi wszystko na przekór. Kiedy mamy wrażenie, że jego cierpienie jest zupełnie nieadekwatne do sytuacji załamujemy ręce jeszcze bardziej. Znacie to? Ja znam… Piękny świat instagramu, facebooka to kreacja, zawsze! i jak ktoś twierdzi inaczej mydli Wam oczy. Moje dzieci płaczą! Krzyczą! Tupią! Są złośliwe! Powiedziałby kto? Ba, okres buntu dwulatka w wykonaniu Kubiszona paraliżuje mnie strachem do dnia dzisiejszego. Zerkając na Antoniusza widzę, że łatwiej nie będzie. Jak żyć się pytam? Jak przetrwać po raz drugi? Jak pokonać potwora, jak oswobodzić własne dziecię z jego cienia. Nie mam recepty, nie znam równania na długie szczęśliwe beztroskie życie! Nie będę radzić, przekonywać, możesz się ze mną nie zgodzić. Wiem jedno, to norma, każde dziecię tak ma! Każde!!! I Twoje budząc Twój strach jest najnormalniejszym maluchem. Teraz taka mądra jestem, kiedyś nie byłam. Ręce załamywałam, pomocy chciałam szukać. Ten trudny czas trzeba przetrwać nie dając sobie wejść na głowę i to sztuka jakich mało. Kolejny mega test dla nas rodziców od nich dzieciaków. Za drugim razem jest łatwiej, bo potrafisz nazwać „przeciwnika”. Myślę, że przy czwartym maluchu byłabym już wprawiona. Taka Flow Mummy przy trzecim jest już mega zaprawiona w bojach więc strach ma wielkie oczy tylko na początku :).

Dlaczego to piszę? Post powstał z myślą o kilku z Was, które odważyły się wysłać mi wiadomość prywatną z pytaniem dlaczego moje dzieci są takie grzeczne miłe uśmiechnięte i ułożone, a Ich nie? Dlaczego moje takie posłuszne, a Ich nie? Dlaczego Antek się ciągle uśmiecha, a Ich Maluszek nie? Tak jak napisałam wyżej nie ma tak. Nie pokazuję płaczu, histerii, krzyku, buntu bo to ich potwór, ich najskrytsza prywatność, nie czuję się upoważniona. Zatem musicie mi wierzyć na słowo, nie zawsze jest kolorowo! Jak to w życiu, raz jest lepiej raz gorzej. Teraz to już nawet nie boimy się wyjść do ludzi (hahaha brzmi jak żart, ale jest najszczerszą prawdą). Okres buntu u Kuby trwał około 2 lat u Antka się właśnie zaczyna więc powiedzmy za kolejne 2 lata ze względnym spokojem wyjdę na spacer. Prawda jest taka, że my się uczymy, oni się uczą, a każda taka nauka dodaje skrzydeł i odczarowuje potwora. Nie obwiniałam nigdy siebie, może powinnam, ale tego nie robiłam i robić nie mam zamiaru. Jestem matką – kocham – zniosę wszystko! Macierzyństwo przyjmuje się z blaskami i cieniami, o których w idealnym życiu z internetów zapominamy, a wypełniają one rodzicielstwo podobnie jak blaski. Trzymam kciuki za Maluchy i za Was wszystkie, które zidentyfikowały potwora i poznają go. Będzie lepiej, a my będziemy mądrzejsze, silniejsze i kochać będziemy jeszcze mocniej.

image3

image2

image2_1

image4

image1

image3_1

Please follow and like us:

Kuchenne rewolucje!

Uwielbiam zabawki, przynajmniej już kilka postów zaczynałam tymi słowy. Zbliża się ten fajny czas w roku kiedy o prezentach dla naszych dzieci myślimy wcześniej. Planujemy, staramy się, aby były wyjątkowe. Zapewne do samej gwiazdki będę zasypywać Was inspiracjami, które pomogą Wam dokonać najlepszego wyboru. Zaczniemy przekornie od kuchni. Kuchni JANOD.  Nie zapomnę jak już 2 lata temu chciałam kupić Kubiszonowi pod choinkę. Trafiłam jednak na mur, taki nie do przeskoczenia, nie do obejścia. Taki, w który musiałam uderzać 2 lata aż pękł. Kuchnia? po co chłopakom kuchnia!? Co to za pomysł, przecież oni samochodami się bawią bla bla bla. Taaaa, która z Was nie zna takiego podejścia. Warto, naprawdę warto. Chłopcy bawią się codziennie, mało tego bawią się wspólnie (Kuba 3,5 Antek 14 miesięcy)

Czym nasza kuchnia Was zachwyci? Po pierwsze jest mała, a to wielki plus w większości pokoi dziecięcych. Można ją sprytnie zamknąć i położyć na półce, nie zajmie wtedy więcej miejsca niż zwykła pokaźna encyklopedia. :) Jest wyjątkowo starannie wykonana. Uwielbiam zabawki JANOD za tę dbałość wykonania, za detale, które mnie zaskakują, a dzieci wyłapują je w mgnieniu oka. Jakby w procesie projektowania właśnie dzieci miały najwięcej do powiedzenia. Chapeau bas. Wyobrażacie sobie, że nawet te malutkie pokrętła wydają dźwięk zapalanej kuchenki gazowej :) No czad! Czym jeszcze Was przekonam? Ceną! Ta kuchnia z akcesoriami, w skład których wchodzi patelnia, rondelek i jajko sadzone kosztuje około 200 zł. Jak tą cenę podzielicie między rodzeństwo wychodzi tak jak u nas po 100 zł na głowę :) Same plusy, nauka dzielenia się, wspólnie spędzany czas bo wiadomo jak jedno się bawi drugie robi to samo, a po wszystkim odkładasz na półkę nie zagracając pokoju kolejną zabawką.

Życzę Wam by Wasze „mury nie były takie oporne”! Życzę sobie żeby te kilka kadrów przekonało Was, że kuchnia i roczniakowi sprawi wiele przyjemności. Bo dla 3 latka to mega frajda bez wątpienia. Pamiętajmy czym skorupka za młodu…  i oby tak było. :)

image2

image2_1

image5_1

image3_2 image4_1

image2_2

image1_1

image3_4

image5_2

image7

image2_4

image2_3

image3

image1

image6_1

image5

image3_5image4_3

image6_2

Please follow and like us:

Adwentowy czar – kalendarze

Zbliża się czas w roku, który od około 3 lat cieszy mnie jak nigdy, Boże Narodzenie. W życiu tak się nie starałam, żeby Święta były szczególne, rodzinne i magiczne. Zazwyczaj szybko uciekałam z Wigilii żeby móc oddać się błogiemu lenistwu. Dzieci zmieniają wszystko! Święta od kiedy oni są ze mną muszą być rodzinne, najlepiej duże, im nas więcej tym weselej. Musi być prawdziwa choinka, która już 2. dnia Świąt opada jak szalona. Muszą być ozdoby, które przywołują dzieciństwo. I nawet ten kompot z suszu ma być na stole, bo chcę żeby tradycja w tym dniu miała szczególny wyraz.

W tym roku wprowadzę u nas nową tradycję, bo choć kalendarze adwentowe były mi znane w dzieciństwie, a ten smak czekolady z okienek wspominam do dziś, taki wymiar jaki mają w dzisiejszych czasach u nas jeszcze nie zagościł. Kuba był za mały, Antek jest dalej za mały, więc głównie z myślą o Kubie współczesny kalendarz adwentowy zawiśnie i u nas. Bardzo chciałabym żeby Kubiszon złapał sens, żeby zrozumiał, że czekamy na coś ważnego, a wytrwałość to „zacna” cnota.

Jako kalendarzowa debiutantka (rety ale wymyśliłam hahaha) nie wiem co taki kalendarz powinien zawierać.Wiem tylko, że mają to być drobnostki, które wywołają uśmiech na twarzy, a nie majątek wydany na prezenty, które koniec końców pojawią się 24.12.  I tu poproszę Was o pomoc, wpiszcie w komentarzach co będzie w Waszych :) Dziękuję za każdy komentarz i czas poświęcony na jego napisanie :* Kontynuując… nie wiem co powinien zawierać, jednak wiem co będzie zawierał nasz. Łakocie i obiecuję sobie, że poza tym co schowam w kalendarzu chłopaki będą pościć, żeby Święta smakowały tym kinderkiem :) Znajdą się tam zapewne jakieś małe gadżety, z których każdy chłopiec będzie się cieszył, czyli autka (w przypadku dziewczynki w to miejsce schowałabym piękną spinkę do włosów kollale, uwielbiam je <3). Któraś kieszonka zawierać będzie typowo chłopięcy atrybut- tatuaże. Dołączę też piękne kredki bo te ucieszą moje maluchy zawsze. Nie zapomnę o klimatycznej świątecznej książce. Znajdą się tam również nowe unikalne ozdoby na choinkę. Całość wypełnią czynności jakie lubią moje dzieci zatem np wyjście na basen czy wspólne wieczorne kino. Do przyjemności zaliczamy wspólnie spędzony czas zatem pieczenie pierniczków, zakup choinki czy jej ubieranie również mieszczą się w formie kalendarzowych niespodzianek. Ciągle jeszcze zastanawiam się, czy ten kalendarz już w tym roku ma zawierać zadania. O tym jeszcze pomyślę, a Wam w tym czasie chciałabym pokazać kilka kalendarzy, które mnie zachwyciły. Jedne do kupienia inne do zrobienia. Ten post specjalnie znalazł swój czas z początkiem listopada, żeby te z Was, którym przypomniałam temat miały wystarczająco dużo czasu na realizację swojego pomysłu. :)

50c31a1a8327cfdb21ee3bab9a1b454b

fot. podszczesliwa13.blogspot.com

6a00d8358081ff69e2017d3e2f5761970c-800wi

35921820-f2d3-47f0-97f6-d65f05ece6ca

Kalendarz marki Ferm Living dostępny tu. To właśnie mój wybór.

advent-calendar-white-diyapartment-31-advent-calendarKalendarz marki Kiko+ dostępny tu.

dzg7a57494558f0cb3f09e74af2601c3067

jak zrobić kalendarz adwentowy 7 (1)

tchibo

Kalendarz do kupienia w tchibo.

boys-advent-calendar-24-surprises-white

 

Kalendarz marki Numero 74 do kupienia tu.

jpg

Kalendarz do kupienia w tchibo.

kalendarz-adwentowy-diy_MG_1599-copy

Kalendarz wykonany przez utalentowane dziewczyny Cacaovo blog.

Please follow and like us:

Był sobie urodzinowy weekend… :)

Ten weekend spędziliśmy świętując 70 urodziny mojej Babci. Świetny pomysł na uczczenie tej pięknej liczby, spa dla najbliższych. Oczywiście każdy z nas cieszył się jak dziecko. Chciałabym Wam pokazać jak miło spędziliśmy ten czas. :)

Ps. Babciu raz jeszcze spełnienia marzeń jak dla mnie to każde Twoje urodziny możemy tak świętować.  😀

IMG_3595

IMG_3605

IMG_3585

IMG_3597

IMG_3686

IMG_3663

IMG_3639IMG_3633

IMG_3683

IMG_3703

IMG_3717

IMG_3727

IMG_3711

IMG_3734

IMG_3739

IMG_3749

IMG_3754

IMG_3757

IMG_3763

IMG_3768IMG_3823

IMG_3778

IMG_3784

IMG_3794

IMG_3827

IMG_3837

IMG_3841

Please follow and like us:

i jak tu nie zwariować… kończąc 30 lat?

IMG_4631

Tak tak, kończę 30 lat, sama nie wiem jak to się stało :). Zawsze, ale to zawsze 30-letnią kobietę wyobrażałam sobie jako kogoś, do kogo zwracam się per Pani. Dołujące to strasznie. Pamiętam, że jako nastolatka uważałam, że po 30 to już tylko działka, spacery i herbata pod kocem czyli zero funu! I trochę tak jest haha. Zamiast działki jakieś wypady dla dzieci, spacery checked, herbata pod kocem checked. Tak sobie myślę, że mnie trzydziestka zastała w dość trudnym momencie. Ten czas teraz to głównie dzieci, ja i moje potrzeby są zdecydowanie gdzieś poza granicami boiska. Nie wynika to z mojej chęci zbawienia świata i całkowitej potrzebie poświęcania się, wynika to raczej z codzienności. Bo sorry, ale kto ma czas na full makijaż kiedy rano trzeba ubrać, nakarmić, wyprawić dwójkę? Kto ma chęci na książkę, kiedy cały dzień nie dało się usiąść na tyłku by pokontemplować ciszę? Kto ma czas na zdrową dietę, kiedy trzeba ugotować dwa obiady dla maluchów, nakarmić te dwójkę z wszystkimi jedzeniowymi fochami. Komu się chce? Chcesz wyjść z domu? zapomnij jak tylko zacznie się sezon chorobowy, wyleczysz jedno choruje drugie i tak siedzicie w tym domu kisząc się w smaku codzienności :).

Pamiętając, że trzydziestka depcze mi po piętach, a raczej już mnie przydeptała postanowiłam zrobić listę rzeczy do zrobienia na najbliższy rok, a co, kto mi zabroni! :)

  • Zgubię nadprogramowe 6kg, koniec oszukiwania się, że się nie da, że taka moja uroda, że słodycze same się nie zjedzą, że białe pieczywo wcale nie tuczy, a słodkie gazowane napoje poprawiają mi nastrój! KONIEC
  • Pojadę całą rodziną na wycieczkę zagraniczną! Chcę, potrzebuję, mam nadzieję, że przeżyję z trzema chłopa.
  • Przeczytam minimum 2 książki i nie będą to książki, w których postacie są milusie i pluszowe lub ich średnia wieku nie przekracza lat 5.
  • Raz w miesiącu, no dobra raz na dwa miesiące zabiorę R na randkę.
  • Zaplanuję swój biznes.
  • Przetrwam z większym luzem drugi bunt dwulatka w moim życiu (patrz Antoniusz).
  • Polubię swoje zmarszczki!
  • Upiekę te ciastka, co to się nimi pół kraju zachwyca, rollsy cynamonowe.
  • Pozwolę chłopakom na więcej samodzielności.

Wystarczy… grunt to plan, który Cię nie przerośnie. Trzymajcie kciuki i przypomnijcie mi za jakiś czas o rollsach :) nie znoszę piec! Miło, że świętujecie ze mną ten dzień, dziękuję <3

Zapomniałabym!!! Pewnie już wszystkie prezenty dla mnie zakupione :) Muszę następnym razem taki post zorganizować wcześniej. Głupia ja :) Poniżej kilka rzeczy, które w takim razie może przyniesie mi Mikołaj??? a pewne nie przyniesie :)

image

ps. zdjęcia oczywiście dzieci, ubierają ten post. Raz nie lubie siebie na zdjęciach, dwa nikt mi ich nie robi. Liczę na Kubę za jakiś czas. :)

IMG_3237IMG_3240

IMG_3267IMG_3198IMG_3217IMG_3381

 

Please follow and like us:

powietrze sezonu grzewczego- zło, które nawet nie wiemy jak szkodzi!

IMG_3225

Skończyło się lato, schowało się za górami, za lasami. Przepadło jak kamień w wodę, nie ma, ani widu ani słychu! Przynajmniej na kilka najbliższych miesięcy. Swoją drogą, jeszcze weekend temu było koło 20 stopni, a teraz minus o poranku. No nic, z ciężkim sercem trzeba się z tym pogodzić. Ja znalazłam na to bardzo prosty sposób, a mianowicie nowa garderoba jesień-zima :) zakup nawet butów zimowych wyprowadzi mnie z najgłębszej jesiennej depresji. No ale nie miało być tu o mnie! Temat bardzo poważny, jak poważne jest nasze zdrowie.

Jesień-zima = ciepłe kaloryfery = suche powietrze!

Równanie proste i oczywiste, nie trzeba tej zależności nikomu tłumaczyć. Nie wiem jednak czy wiecie, jak bardzo „wysuszone” powietrze znajduje się w Waszych domach, kiedy nie zapewniacie odpowiedniej wilgotności.

Kilka faktów. Optymalna dla człowieka wilgotność powietrza oscyluje miedzy 40%-60%. Powietrze, które jest poddane działaniu tylko kaloryfera bez wietrzenia i nawilżania spada do 10%-20% wilgotności. Niby nic takiego, a ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie. Bo np. kiedy pierzchną Wam usta to zazwyczaj problemem jest zbyt suche powietrze. To samo kiedy pieką oczy. Boli Was głowa i to może być spowodowane brakiem odpowiedniej wilgotności. O suchej skórze i włosach chyba nie muszę wspominać. Po co wydawać majątek na drogie kosmetyki jak wystarczy zadbać o „równowagę w powietrzu”. Macie problemy ze snem i tu można doszukać się „suchego problemu”. No i najważniejsze przez zbyt suche powietrze wysusza się nam śluzówka nosa i gardła, co prowadzi do wielu infekcji. Mało to wysuszona śluzówka nie jest w stanie tak dobrze chronić przed bakteriami i wirusami górnych dróg oddechowych, oskrzeli i płuc.

Najlepszym rozwiązaniem tematu jest zakup nawilżacza powietrza. Nie kochane, nie wystarczy mokry ręcznik na kaloryferze, nie wystarczy suszarka prania w pokoju. Modeli na rynku znajdziecie masę od wyboru do koloru. Mój wybór padł na markę Beaba z kilku prostych względów. Po pierwsze mam duże zaufanie do marki, korzystając z Beaba Babycook przekonałam się, że dbają o solidność w najprostszej formie, a na tym mi zależało. Jest średniej wielkości, odpowiadający mojej estetyce, bardzo intuicyjny w obsłudze. Jego nieocenionym walorem jest głośność działania, a raczej bezgłośne działanie co pozwoli na spokojny sen maluszka przy włączonym urządzeniu. Sprzęt po wykorzystaniu wody znajdującej się w pojemniku wyłączy się bez żadnych niepożądanych efektów dźwiękowych. Czas pracy urządzenia przy nieprzerwanym nawilżaniu to nawet 9 godzin. Zapewnia to bardzo duży zbiornik 2,5l. Jeżeli szukacie czegoś odpowiedniego do pomieszczeń 8-15 m2,  Beaba sprawdzi się idealnie.

Na koniec kilka podpowiedzi jak możecie pomoc śluzówce Waszych dzieci, w tym momencie na chwilę przed zakupem nawilżacza.

  • suszarka z praniem na noc ląduje w pokoju dziecka.
  • ręcznik i pojemniki z wodą na kaloryfer
  • częste wietrzenie pomieszczeń (u nas okno w pokojach chłopców jest otwarte na min 2 h przed snem)
  • nie przegrzewanie mieszkania, optymalna temperatura to 20-22 stopnie a w nocy to i 19, lepiej cieplej ubrać niż przegrzać i wysuszyć powietrze.
  • dodatkowo warto do codziennej higieny włączyć sól do noska, nawilży to śluzówkę i nie pozwoli na tak łatwe „osadzanie” się wirusów i bakterii.

Zadbajmy o takie podstawy jak odpowiednia wilgotność w domu, a mniej pieniędzy zostawimy w aptece. Choroby będą trwały krócej, będziemy mieli więcej sił i będziemy się lepiej wysypiać, samopoczucie się poprawi! Same plusy, zero minusów wiec why not?

IMG_3144IMG_3145

IMG_3150

IMG_3161

IMG_3169

IMG_3189

IMG_3200

IMG_3213

IMG_3181

IMG_3207

IMG_3224

Please follow and like us:

można Cię zwolnić na wychowawczym… ? MOŻNA!

IMG_3054

Kiedy ponad 3 lata temu postanowiłam, że zostanę z dziećmi w domu wiedziałam, że będzie to dobra decyzja. Nie przypuszczałam jednak, że tak trudna. Nie zdawałam sobie sprawy, że ten wybór zamknie przede mną drzwi korporacyjnej kariery. Nie miałam pojęcia, że tak mi się to wychowywanie spodoba, że zostanę w domu tak długo. Zostałam i wiedziałam z czym to się je. No, ale wydarzenia ubiegłego tygodnia zaskoczyły mnie ogromnie :), a trzeba było kodeks pracy studiować w wolnych chwilach.

Kilka dni temu zostałam zwolniona z pracy na urlopie wychowawczym. Mogłam się tego spodziewać, bo maratonu macierzyński-wychowawczy-macierzyński-wychowawczy nawet najtwardsza korporacja nie zniesie :). ( Z drugiej strony Pracodawco to był wychowawczy haloooo !)  Skłoniło mnie to do przemyśleń, straciłam pewien bufor bezpieczeństwa i mam prawo czuć się zagubiona. Mam też masę pomysłów na to co dalej, więc nie do końca się tym przejmuję. Generalnie zapewne jak wszystko niepozytywne co mnie w życiu spotyka postaram się wykorzystać na plus, a ten post ma mi o tym przypominać.

Oczywiście mogę ponarzekać, że jak to tak! Że chamstwo, że tyle lat poświęcałam się, a teraz pocztą wypowiedzenie dostaje (korporacja to syf! ). Mogłabym marudzić, że przecież nie jesienią, że to czas iście depresyjny, że tak się nie robi :) „mogłabym” ale nie mogę . Mam zdrowie, dwie ręce, postrzeloną głowę pełną pomysłów i przez najbliższe dwa tygodnie jeszcze 2 z przodu. Co więcej, mam ich dziady moje kochane. Choć z R. łapiemy się za głowy 3 razy dziennie, Kubiszon potrafi wyprowadzić z równowagi jak nikt inny, a Antonio łazi przy nodze i mędzi, to są najważniejsi i dla nich góry przenosić to mało.

Będę silna, dzielna i zaradna! Obiecuję to sobie. Tymczasem idę wstawić rosół na jutro i wytrzeć kolejnego gila :) życie życiem… <3

IMG_2965

IMG_2959

IMG_2987

IMG_2998

IMG_3056

IMG_3058

IMG_2988

IMG_2989

IMG_3021

IMG_3031

IMG_3026

IMG_2996

IMG_3033

IMG_3041

IMG_3006

IMG_3060

IMG_2968

Please follow and like us: