i masz prezent z głowy…

Temat konkretny to i bardzo konkretne podpowiedzi tu znajdziecie, ale od początku. Często zdarza się, że mam problem z zakupem prezentów dla moich chłopców, dla maluchów w rodzinie, dla dzieci przyjaciół, czy jak za chwilę dla jubilatów na przedszkolnych kinderbalach. Nie ma przecież prezentów uniwersalnych. No bo na przykład chłopcy i dziewczynki zazwyczaj mają zupełnie inne upodobania. Taki niesforny trzylatek ma nieco inne zainteresowania niż „poważna” pięciolatka. No i koniec końców rok w rozwoju malucha to bardzo dużo tak więc wszystkim ciotkom, które kupują zabawki 4+ dla dwulatka serdecznie dziękujemy.

Jakiś czas temu trafiłam na sklep, którego właścicielka zachwyciła mnie pasją do tego co robi. Mamimami.pl to miejsce, w którym znajdziecie zabawki najlepsze z najlepszych, te starannie wyselekcjonowane z masy dostępnych. W wyborze tej odpowiedniej pomoże Wam przesympatyczna Ania, mama dwóch uroczych dziewczynek. Wiecie to taki sklep, do którego miło się wraca. To jak osiedlowy spożywczy, w którym od lat ta sama pani Basia wybierze dla Was najświeższe produkty. I mi właśnie Ania po chwili rozmowy poleciła pare pozycji, które Wam dziś pokażę.

To tylko drobne podpowiedzi opierające się o ostatnie zainteresowania Kubiszona. Oferta marki djeco jest tak szeroka, że każdy po chwili znajdzie coś dla swojego nicponia. Od zabaw logicznych po wszelkie zestawy kreatywno-artystyczne. To „zabawki”, które uczą, rozwijają i co najważniejsze do których się wraca. Niesamowicie przemyślane i precyzyjnie zaprojektowane będą pełnić rolę czasoumilacza.)
IMG_5322

  1. Djeco-Boulier ulubiona Kuby ku mojej ogromnej radości. Piękna gra, dzięki której tajniki liczenia i podstawy dodawania staną się niezwykle jasne. Na kartach schowały się przedmioty do policzenia. Liczenie polega na sumowaniu tychże przedmiotów odpowiedniego koloru przesuwając koraliki na liczydle. Kart jest na tyle dużo i są tak różne, że maluch zaciekawiony będzie miał zajęcie na wiele kolejnych wieczorów.

IMG_5201

IMG_5205

IMG_5199

IMG_5228

IMG_5234

IMG_5233

IMG_5215

IMG_5223

2. Djeco-Topologix druga ulubiona Kuby :) Bardzo prosta, pięknie wykonana gra edukacyjna do nauki orientacji przestrzennej. Na obrazku lokalizujemy zwierzątko, dziecko ustala jego pozycję w stosunku do reszty otoczenia i wiedzę tą przekłada na drewnianą tabliczkę układając pionek z buzią zwierzaka w odpowiednim miejscu. Na odwrocie karty z zadaniem znajdziemy poprawne odpowiedzi. Możemy sprawdzać je my, może to też robić nasz żądny wiedzy chuligan tudzież chuliganka :)

IMG_5238

IMG_5240

IMG_5249

IMG_5244

IMG_5254

IMG_5258

IMG_5263

IMG_5265

3. Djeco-Lolo Farma gra, w którą możemy grać wszyscy w tym samym czasie. Gracz losuje na „kole fortuny” pole, później z woreczka wybiera figurkę. Jeżeli wylosuje tą pasującą do grupy, którą wcześniej wskazała strzałka na tarczy, zostawia ją dla siebie.Wygrywa osoba, która zgromadzi najwiecej przedmiotów. Gra zdecydowanie zabija czas, działa na wyobraźnię oraz spostrzegawczość. Zadziwiające jest jak Antek czynnie bierze udział w zabawie. Losuje figurkę, a następnie „nazywa” wylosowany przedmiot np. trzymając w rączce kurkę mówi kokoko lub mniam losując winogrona. :)

IMG_5284

IMG_5278

IMG_5288

IMG_5290

IMG_5291

IMG_5294

IMG_5296

IMG_5301

IMG_5306

IMG_5303

IMG_5308

Na zakończenie coś na co każdy „chuligan” zareaguje wymownym wooowwwww. Kulodrom marki Wonderworld to niesamowita frajda dla maluchów. Rozwija wyobraźnię, stymuluje motorykę, uczy myślenia przyczynowo skutkowego. Same plusy, masa zabawy :) Uprzedzając Wasze pytania kulki są na tyle duże, że dziecko w wieku Antoniusza nie zrobi sobie krzywdy. W przeciwieństwie do innych konkurencyjnych kolodromów ten od Wonderworld jest stabilny dzięki konstrukcji z kloców, które łączy się jak lego. Dodatkowo istnieje możliwość łączenia zestawów.

IMG_5357

IMG_5339

IMG_5341

IMG_5353

IMG_5347

IMG_5326

IMG_5351

IMG_5331

 

 

ps. Dziękuję, że jest Was tu aż tyle i ciągle przybywa. Ogromnie miło mi będzie jak i tu dacie znać, że moja praca jest dla Was przydatna, ważna lub zwyczajnie miło się ogląda :) Ściskam, do następnego 😉

Please follow and like us:

przepis na spokojny sen Chuliganów

IMG_5095

Spokojny sen moich dzieci obrósł już pewną legendą wsród rodziny i znajomych. Kiedy Wam pokazuję śpiącego Antka o 19.30 i zapewniam że pobudka najszybciej 7.30 nikt mi nie wierzy, a wielu zazdrości. Pytacie jak to możliwe? Czym ich karmię? Postanowiłam odpowiedzieć Wam na pytanie jak ta sztuka mi się udała w obu przypadkach.

Kubiszon i Antoniusz sypiają we własnych łóżkach, od zazwyczaj 19.30 do około 8 rano. Nie przychodzą do nas w nocy. Nie marudzą przy zasypianiu. Odkładani do łóżek, po wieczornym czytaniu idą spać za zamkniętymi drzwiami. Wszystko zaczęło się tuż po tym jak na świecie pojawił się Kubiś. Po około 2 tygodniach spał sam w swoim pokoju. Była niania, a ja latałam na każde mruknięcie. Chodziłam jak zombie, ale szybko zauważyliśmy, że daje to Kubie bardzo spokojny sen. Trochę się pozmieniało koło 5 miesiąca, kiedy na noc zamiast mleka Kubiszon zaczął jadać kaszki. Mleko usypiało go idealnie, za to kaszka z łyżki to nie to samo i tak po kolacji zamiast maślanych oczu do spania była wielka chęć zabawy (dzięki kaszce wyeliminowaliśmy nocne karmienia).  Chodziłam więc tak z nim po pokoju, lulałam, tuliłam, usypiałam. Zawsze jednak odbywało się to w jego pokoju. Było dla mnie ważne, żeby nie przenosić go już śpiącego, chciałam żeby zasypiał u siebie. Z czasem zauważyłam, że im bardziej się staram go uśpić tym on bardziej wariuje. Któregoś dnia zrezygnowana, bezsilna wyszłam zostawiając go w łóżeczku. Po chwili lamentu nastąpiła cisza, byłam zdumiona nie wierząc, że tak łatwo poszło. Przez kolejne dni było jeszcze kilka scen, ale juz nie odpuściłam. I tak Kuba mając 7 miesięcy sam zasypiał w swoim łóżku, całowany w czółko na dobranoc. Stan ten trwa do dziś, zasypia koło 19 nawet jeżeli w przedszkolu było spanie. Nie wierzycie? Nie rozumiecie jak to możliwe? a no w naszym przypadku sprawdził się rytuał wieczornych obowiązków. Kuba wie, że kolacja zawsze przy stole, że później kąpiel, wieczorne czytanie już w łóżku i czas spać. Było tak od zawsze wiec jest to dla niego oczywista oczywistość. Dodatkowo bardzo długo nie rezygnowaliśmy z łóżeczka ze szczebelkami. Kuba mając 2,5 roku otrzymał nowe. Uprzedzając Wasze pytania, oczywiście próbował wychodzić górą, ale nasze miało takie sprytne rozwiązanie, że dno wyciągało się z zawiasów i kładło na podłodze. Zyskaliśmy sporo centymetrów, a Kuba nie był już w stanie zrobić sobie jakiejkolwiek krzywdy przy próbie ucieczki. Pomaga również zasada żadnej drzemki po 15. Co szczególnie ich nie boli bo obaj raczej nie są wielbicielami snu jakkolwiek to brzmi :). Chyba kiedy przesypia się całe noce drzemka w dzień szybko przestaje być ulubionym zajęciem.

Kiedy na świecie pojawił się Antoniusz, wielu powtarzało „nic dwa razy się nie zdarza”. Przy drugim dziecku jest też trudniej, jesteś bardziej zmęczona, nie masz tylu sił i tak mocnych postanowień jak za pierwszym razem. I u mnie tak było więc pierwsze trzy miesiące Antek spędził z nami w sypialni, śpiąc w kołysce. Po trzech miesiącach przeniósł się chłopak do siebie, a dla mnie rozpoczął się najtrudniejszy czas. Antek w tym samym momencie zaczął chorować, a raczej jego schorzenie zaczęło dawać symptomy. Refluks bez ulewania nie pozwolił mu w ciągu dnia jadać wiec nadrabiał nocami. Tak wisiał na mnie, a ja chodziłam dzielnie do niego nie rezygnując ze swoich postanowień. Liczyłam, że każda noc będzie ostatnią tak złą. Bywało tak, że wstawałam do niego co 15 min. Nie dałam się, przetrwaliśmy te noce. Antek wyrósł z choróbska, a koło 5 miesiąca, tak jak Kuba z kaszką na noc, zaczął je przesypiać. Oczywiście bez nocnych karmień i lamentów. Teraz kiedy ma 16 miesięcy zasypia sam, śpiąc do około 8. Oczywiście zdarza się, że zęby dokuczają, gorączka dopadnie, a to katar nie daje spokojnie spać, ale Antoniusz tak nauczony nocnej samotności po podaniu smoczka i włączeniu szumisia dalej udaje się w ramiona Morfeusza. No właśnie szumiś, post nie jest jego reklamą, ale zareklamowany zostać powinien absolutnie. Mi ogromnie pomógł przy Antku. Wiecie jakie było jego zadanie? Zagłuszanie krzyków Kuby, tak by sen Antka był jak najbardziej spokojny. Udało się, szumi do dzisiejszego dnia z powodzeniem zagłuszając zabawy Kubiszona.

Jaką cenę zapłacić trzeba za każdy wolny wieczór? Ile kosztuje mnie sen do 8 rano? Jak wiele muszę oddać? Zbyt wiele… Chłopaki nie potrafią z nami spać, nawet podczas choroby kiedy niby chcą do nas po chwili proszą żeby ich odprowadzić do siebie. Jeżeli więc Ty budzisz się poobijana, ze stopą pod żebrami, a ręką dziecia na twarzy wiedz, że za ten słodki zapach spioszka i ten widok obok siebie oddałabym dużo. Nic w przyrodzie nie ginie :).

ps. Świeże powietrze plus ruch to duża szansa na wolny wieczór :) dziś zdjęcia z naszego spaceru, po którym chłopcy spali juz o 19 :)

IMG_5090

IMG_5093

IMG_5098

IMG_5178

IMG_5119

IMG_5129

IMG_5112

IMG_5122

IMG_5159

IMG_5143

IMG_5165

IMG_5169

IMG_5091

IMG_5175IMG_5131

 

 

 

Please follow and like us:

historia pewnego postanowienia noworocznego

Nie cierpię nowego roku. Nie znoszę tak bardzo, jak bardzo nie lubię zapachu tranu, pobudek przed 7 czy ostatniego kawałka czekolady kiedy ją dopiero zaczynam. Po czasie wielkiego oczekiwania i niesamowitej magii przychodzi taki nowy rok, a Ty człowieku zmieniaj wszystko bo tak chce świat. 1 stycznia też nie lubię, to taki hardcorowy poniedziałek razy tysiąc. Zwykle wtedy zapadam w zimowy sen i budzę się gdzieś w połowie miesiąca. I zawsze, absolutnie zawsze tak jest, to taka moja tradycja. Przed Świętami zgubione kilogramy wracają, a dodatkowe+2 to tak na zachętę chyba :/.Chata wygląda jak po przejściu tsunami bo serca do porządków ja „pani pedantyczna” nie mam. Zdarzy się nawet, że dziecku niewyprasowane majtki założę. ( żart of kors ). W tym roku jest jeszcze gorzej. Kubiszon chory, Antonio chory, a i ja często „pociągająca”. Znieść nie mogę, że po prawie 4 miesiącach Kubiszonowego nie chorowania, zaraza złapała nas taka, że precz pójść ani myśli. I tak zaczynamy kolejny tydzień chorowania, a ja w duchu myślę , Boże chroń przedszkola. Serio nie wiem jak dawałam sobie radę z niemowlakiem i 2,5 latkiem w domu. Jakie to człowiek, kobieta, matka miała siły nadprzyrodzone. Do dobrego matka się szybko przyzwyczaja i później tak wspomina tylko z rozrzewnieniem w czasie choroby starszaka. I kiedy myślisz, że gorzej być nie może przychodzą mrozy, a ty wyjścia z psem deklarowałaś i nie ma zmiłuj. Wiosny się chce, wyjazdu słonecznego jakiegoś, ale zaplanować nie możesz nic bo kurde jak nie gil to gil, gilem popychany. Już wiem kto wymyślił powiedzenie „aby do wiosny”, MATKA!

Do brzegu Karol do brzegu… Jak co roku wkurzając się na postanowienia noworoczne wymyśliłam własne i ono napawa mnie radością, wybudza z zimowego letargu i daje siłę do wycierania gila. (wybaczcie obrzydlistwa ale nie ma co ukrywać nawet nie wiem kiedy te smarki na ramionach mi zostawiają ;)) Będę sobą! Tylko tyle i aż tyle…

Kochani pięknego roku Wam życzę, żebyście byli sobą, i pełni radości. <3

IMG_5004

IMG_5006IMG_5011

IMG_5017

IMG_5010

IMG_4991

IMG_4980

IMG_4961

IMG_4957

IMG_5038

IMG_5020

IMG_4805

IMG_4810

IMG_4811

IMG_4828

IMG_4826

IMG_4827

IMG_4816

IMG_4831

IMG_4852

IMG_4866

IMG_4875

IMG_4906

IMG_4849

IMG_4880

IMG_4901

Please follow and like us: