pomysły na zabawę z maluchem w drugim roku życia

Drugi rok życia dziecka jest niezwykły. Równie niesamowity jak pierwszy. Przebiega, o tak to dobre słowo, przebiega pod hasłem dużej aktywności. Maluchy w większości juz bardzo sprawnie przemieszczają się, a ciekawość świata gna je zawsze w przeciwną do Twojej stronę. Nie walczmy z tym to natura, a te pasje do życia należy pielęgnować. To też dość trudny rok bo dzieciaki doskonale wiedzą czego chcą nie potrafiąc tego jeszcze sprawnie wyartykułować. Potrafi budzić to frustrację, a co wtedy może pomóc? dobra zabawa… nie zabawka, a prawdziwa zabawa skupiająca obie strony. Dzieci w tym czasie są niezwykle skore do współpracy, uwielbiają naśladować, uczyć się, a nowe umiejętności zawsze życzą sobie by były nagrodzone gromkimi brawami. Dlatego dziś chciałam pokazać Wam kilka prostych zabaw które będą rozwijać wyobraźnię, uczyć nowych umiejętności ale też doskonalić juz wcześniej nabyte, a bliskość rodzica pozwoli rozwijać samodzielność pod wskazaną w tym czasie kontrolą.

1. Zabawa „gdzie jestem” , przygotuj sobie 3 pojemniczki, pudełeczka cokolwiek pod co można schować przedmiot którego będziemy szukać. Na oczach dziecka wkładasz pod jedno z pudełek drobny przedmiot (u nas drewniana truskawka), zmieniasz układ pojemników i prosisz żeby maluch wskazał pod którym znajduje się truskawka. I tak w nieskończoność utrudniając ile się da. Obecnie jedna z ulubionych zabaw Antka :).

IMG_7128

IMG_7134

IMG_7146

IMG_7151

2. Zabawy w bańki, ale nie takie zwykłe w pojemniczku ze sklepu, tylko domowe z płynu lub nawet bez z samej wody. Przygotowujemy kubeczki, słomkę, pokazujemy maluchowi jak dmuchać żeby robiły się bąbelki. W momencie kiedy maluch opanował te sztukę możemy dolać odrobinę płynu. Uważając oczywiście żeby maluszek nie opił się mieszanki. Zabawa na 102 a jakie korzyści. Wzmacnianie aparatu mowy poprzez tego typu ćwiczenia będzie skutkowało szybszym rozpoczęciem przygody z mówieniem. :)

3. Zabawa „w chowanego” wersja komórkowa :). Maluszki w tym wieku nie rozumieją do końca jak nas szukać czy jak sami mają się chować. Ta zabawa zwłaszcza kiedy będziemy równie mocno zaangażowani w poszukiwania jak dziecię może dać masę uśmiechu. Przed zabawą zrób telefonem zdjęcia kilku przedmiotów w domu, nie muszą być to koniecznie zabawki. Szczoteczka do zębów czy ręcznik kuchenny też z powodzeniem spełnią swoje zadanie. Póżniej wystarczy tylko pokazać zdjęcie danego przedmiotu maluchowi i lecimy szukać. To poczucie, że coś wiem, coś potrafię odbije się szerokim uśmiechem na Waszych twarzach.
IMG_7157

IMG_7165

4. Tu mam coś dla Ciebie i dziecka. Gimnatyka ot co. Oczywiście pomysł podpowiedziało życie kiedy wczoraj, w pocie czoła miedzy praniem a kończeniem obiadu, postanowiłam zrobić przysiady z wyskokiem (ten wyskok jest kluczowy :) ). Kiedy tak podskakiwałam zauważyłam z jaką uwagą i ogromną radością zerka na mnie Antek. Kiedy nie przestając odwzajemniłam mu szeroki uśmiech (a nie było to  łatwe :) ) odebrał to jako zaproszenie do zabawy. Nagle próbował wyskoczyć i kucał zaśmiewając się przy tym w głos. Pamiętajcie, że w tym wieku ruch to ulubione zajęcie, a kiedy energia jest mądrze spożytkowana to i wieczór dłuższy dla rodziców. Zatem niech biegają z nami niech podskakują i wymachują nóżkami, wszystko w imię rozwoju i dobrej nocy :).

IMG_7073

IMG_7077

5. Teraz coś co powinno być codziennością każdego malucha. Zabawa sensoryczna. Specjalnie dla Was, ale i w dużej mierze dla siebie, poprosiłam Anię Trawkę, założycielkę cudownego bloga Nebule.pl, o dwa zdania w temacie :). Oto co Ania mi powiedziała na temat zabaw sensorycznych z dziećmi.

„Czego nie ma w zmysłach, tego nie ma w umyśle” M.Montessori
Dzieci uczą się przez doświadczenia zmysłowe. Angażując jak największą liczbę zmysłów ułatwiamy naukę. Dzieci uwielbiają zabawki, które przypominają lub (nawet) są przedmiotami codziennego użytku bo naśladują dorosłych.

Kierując się intuicją, wiedzą i słowami Ani przedstawiam Wam dwie zabawy. Tak naprawdę to dwa sposoby na zabawę bo w ich przypadku ograniczać nas będzie tylko wyobraźnia. Makaron, fasola, groch, ryż i cokolwiek znajdziecie w domu przygotujcie w 3 kubeczkach. Pokażcie maluchowi tłumacząc, że to nie do jedzenia a do zabawy. Pokażcie jak rozsypane się zachowują, jaką mają fakturę. Pokażcie opowiadając, że te są małe a te duże, pozwólcie dotykać, przesypywać, układać. Dajcie też zadania. Idealnie nada się butelka plastikowa, do której malec mniej lub bardziej nieporadnie będzie wkładał rozsypane „zabawki”. Ćwiczenia oko-ręka bardzo pomagają w tym czasie. Jeżeli nie butelka to może woreczek my zrobiliśmy ze starych rajstop. Woreczek miętolony był przez chłopców do samego wieczora.

Malowanie w mące to kolejny z pomysłów na prostą zabawę sensoryczną. Stół, stolnica, mąka, bułka tarta, majeranek i nieograniczona wyobraźnia. Zabawy co nie miara, śmiechu jeszcze więcej, a sprzątanie hmmm i tak ciągle trzeba sprzątać. :) IMG_7006

IMG_7013

IMG_7016

IMG_7028

IMG_7020

IMG_7046

IMG_7058

6. Modelina, masa solna, inna masa plastyczna. To już chyba standard w każdym domu. I bardzo dobrze. Rozwój manualny jest niezwykle ważny, a masa plastyczna pomaga niesamowicie. Bawi mnie kiedy widzę powtarzalność u moich chłopców jeżeli chodzi o zabawę z tą materią. Obaj zaczynali od spróbowania, wiadomo. Następnie rozdzielali na bardzo małe części. Nawet na tych zdjęciach można zauważyć jak Antek ćwiczy rączki oraz doskonali te wszystkie chwyty (całą dłonią, palcem wskazującym oraz kciukiem, i wiele innych) których nauczył się w pierwszym roku życia. Żeby urozmaicić i zaciekawić bardziej maluszki mozemy przygotować masę solną w domu. Przepisów w internecie znajdziecie dziesiątki, a naturalnie zabarwiona np. sokiem z buraków zrobi jeszcze większe wrażenie.

IMG_7184

IMG_7183

IMG_7179

7. Na koniec coś dla tych łapserdaków, które nie potrafią usiedzieć w miejscu. :) Domowe kręgle. Puste butelki, gazety, folia lub taśma i wspólne zadanie stworzyć mega piłkę do kręgli. Daję głowę, że zgniatanie gazet zainteresuje każdego wiercipiętę. Kiedy piłka już powstanie pozostaje ustawić butelki i jazdaaa.

Kochani czekam na Wasze pomysły, opowiedzcie jak bawicie się ze swoimi maluszkami stymulując ich rozwój. Rodzice to kopalnia pomysłów i bardzo liczę, że dzięki Wam będę mogła wprowadzić u nas nowości. No bo lepiej jak jest więcej, nie ? :)

Please follow and like us:

bunt dwulatka na pokładzie…

Przeżyłam już raz, przeżyję i drugi… Tak sobie mówiłam kiedy byłam w ciąży z Antoniuszem, a Kubiszon dawał upust swoich możliwości. Bunt dwulatka to najgorsze zło, tak sądziłam do teraz. Wszystko nowe, wszystko co budzi nasz lęk, wszystko to co chcielibyśmy odłożyć, pominąć z założenia dla nas jest złe. Oczywiście okres około 2 urodzin jest inny, dziecko jakoś głośniej artykułuje swoje potrzeby. Jakoś mniej rozumie nasz sprzeciw. Więcej krzyczy bo więcej rozumie, a chęć podporządkowania to nie koniecznie to na co ma ochotę. Kiedy Kubiszon wchodził w ten inny czas byłam przerażona. Nie wiedziałam prawie nic na ten temat, a to że Kubiś jeszcze bardzo słabo mówił nie ułatwiało zadania. Jest dzieckiem bardzo ekspresyjnym, na którego wiele rzeczy działa jak bodziec do zabawy. Tak wiec na spacerze biegł zawsze w odwrotnym kierunku, w restauracji (jakiej restauracji, strach było gdzieś wyjść ) jak już się zdażyło gimnastykowaliśmy się żeby zająć go przy stole możliwie jak najdłużej tak, żeby choć jedno zjadło ciepły posiłek. Oczywiście w wielu sytuacjach rezygnowaliśmy z wyjść bo wstyd, bo co ludzie powiedzą. Było ciężko i jemu i nam, ale minęło. Teraz kiedy Kubiś niebawem skończy 4 lata nie mogę się przestać nim zachwycać. Wiem, że za chwilę kolejny kluczowy czas w życiu dziecka „bunt 4latka” i mam nadzieję, że dużo mądrzej przejdziemy przez ten czas.

Antonio niedawno zaczął przyjmować zachowania typowe dla wieku. Rety ale o ile to łatwiejsze, o ile człowiek więcej wie. Nareszcie wiem jak pomóc, pozwalam mu na pokazywanie emocji. Przy Kubie nie raz zdarzyło się, że w obliczu bezsilności prosiłam żeby już przestał histeryzować. Btw. to chyba najgłupsze o co mogłam prosić. Antonio jest jak żywioł, w jednej chwili zmienia nastrój. W jednej chwili emocjami najsilniejszymi walczy o coś czego po chwili już nie pamięta. Ja natomiast jestem spokojna, starsza, mądrzejsza. Zdarzy mi się nawet uśmiechnąć pod nosem widząc jego pewne reakcje. Uśmiecham się bo wiem, że mój spokój zbuduje jego spokój i powiem Wam, że to nawet działa. Częściej w chwilach histerii przytulam, nie spinam się, że dam sobie wejść na głowę. Cenię ich potrzeby dużo bardziej niż potrafiłam 2 lata temu. Pamiętam jednak o konsekwencji i to chyba mój złoty środek na wspólny spokój psychiczny.

i to tyle moich „złotych myśli” na dziś :) zerknijcie tylko jak go złapałam… Fajny ten mój koleś nie? <3

IMG_6769

IMG_6773

IMG_6763

IMG_6785

IMG_6787

IMG_6795

IMG_6735

IMG_6755

IMG_6761

IMG_6800

 

 

Please follow and like us:

hulajnoga Maxi-Micro recenzja + niespodzianka

Będąc mamą jedynaka nie miałam problemów z zakupami dla Kubiszona. Majowy chłopiec każdy sezon zaczynał nowym sprzętem. Jako mama wsłuchująca sie w swoje dziecko widziałam w nim mega potencjał jeżeli chodzi o aktywność. Jako zaś cwana mama chciałam żeby te niespożyte pokłady energii aktywnie wytracał. Dlatego po pierwszych urodzinach pojawiła się u nas hulajnoga. Mini micro z baby seat. Czytając wiele opinii uznałam, że będzie to najlepsze, najbardziej wydajne i mega solidne rozwiązanie. Po latach użytkowania, bo to jednak były prawie 3 aktywne sezony, mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Hulajnoga mini micro to świetny początek przygody z tego typu „jednośladem”. Lekka, zwrotna, wykonana z największą starannością nie ma sobie równych.

Kiedy nagle wiosną 2016 okazało się, że Kubiszon za chwilę kończy 4 lata, a mój dzidziuś dzidziulinek Antoniuszko jakoś tak wchodzi już w rozmiar 92, biega jak szalony i z dzidziusia mu niewiele zostało wiedziałam, że sprawiedliwym być trzeba i jak jednemu to i drugiemu czas dać narzędzie do mądrego wytracania energii. Ponieważ lubię powtarzać mądre decyzje postanowiłam zacząć od hulajnogi. Oczywiście nie było mowy o innej marce. Nie chciałam ryzykować skoro Micro tak bardzo nas zachwyciła. Pojawił się jednak inny problem. Należę do osób, które nie lubią marnować pieniędzy. Uważam, że zakup droższego ale nieporównywalnego jakością sprzętu, takiego co to zamiast 2 sezonów posłuży 6, a i jeszcze sprzedaż na sam koniec, jest dużo bardziej opłacalne niż zakup czegoś co nie będzie nas satysfakcjonować lub posłuży krótko za małe pieniądze. No więc pomyślałam sobie, że zakup kolejnej mini micro mija się z celem. Posłuży sezon no może dwa i trzeba będzie zmieniać. Pomyślałam… zaryzykuję i weźmiemy większą. Kiedy czekałam na paczkę modliłam sie w Karolince żeby była dobra, żeby nie była jak po starszym bracie, żeby nie była za ciężka i niewygodna, i żeby R mi nie gadał że trzeba było brać dostosowaną do wieku. Przyjechała i co? pomyślałam „jaka ta mini micro jest plastikowa” hahaha.

Maxi Micro, och maxi micro no świetna jest. Jako starsze rodzeństwo mini zachowała jej wszystkie zalety, ale została dopracowana z jeszcze większą starannością. Niesamowicie stabilna posłuży bardzo długo bo według producenta wyznacznikiem końca kadencji maxi micro jest waga powyżej 50 kg :). Kiedy rozpocząć przygodę z maxi? a no spokojnie juz 4 latek da radę jak na załączonych obrazkach.

Maxi Micro tak samo jak jej młodsza siostra jest hulajnogą balansową. Oznacza to, że malec skręca przekładając ciężar ciała w zależności w którą stronę chce skręcić, a to w lewo a to w prawo. My rodzice oczywiście mielibyśmy problem ze sterowaniem takim sprzętem, ale słowo daje maluchy łapią to w lot. Wyższość tego typu hulajnogi nad tradycyjną w przypadku małych dzieci jest znacząca. Hulajnoga balansowa w przeciwieństwie do tradycyjnej dwukołowej uniemożliwia nagły (kontrolowany czy o zgrozo niekontrolowany) skręt. Dlatego też ja nie brałam nawet pod uwagę hulajnogi w klasycznym wydaniu. Spacer z dwójką to niezła zabawa, a spacer z dwójką na tego typu sprzętach to już spory hardcore :). Dlatego mogąc mieć odrobinę wpływu na bezpieczeństwo moich dzieci wybieram trzy koła w ciemno.

IMG_6464

IMG_6451

IMG_6457

IMG_6468

IMG_6499

IMG_6514

IMG_6535

IMG_6481

IMG_6555

IMG_6577

IMG_6573

IMG_6583

IMG_6589

IMG_6617

IMG_6646

IMG_6630

IMG_6670

IMG_6671

Muszę Wam coś opowiedzieć. Zabrałam Kubisia do skateparku. Uwielbia tego typu aktywności więc wiedziałam że będzie zachwycony. No ale nie o tym chciałam… Wszystkie rampy były dla niego za duże, biedny tak się zirytował, że już na lody chciałam go zabierać byle nie myślał o niepowodzeniu. W końcu udało nam się znaleźć taką mini mini. Mówię, Kubiszon paczaj ta jest nasza :). Kubiś pełen entuzjazmu ustawił się na górze, poprosił mnie o asekurację i sruuuu pojechał… Serce zabiło mi tak mocno, poczułam dumę i wszechogarniające mnie wzruszenie… Chłopaki którzy tam byli tacy 14+ po tym Kuby mini zjeździe zaczęli bić mu brawo <3 <3 <3 i kto powie, że młodzież jest nie ten tego? no kto? nie ja!!!

IMG_6831

IMG_6849

IMG_6832

IMG_6842

IMG_6821

IMG_6826

IMG_6837

IMG_6820

IMG_6811

Podsumowując parametry techniczne, hulajnogi wyglądają niemal identycznie gabarytowo, subtelne różnice mają jednak znaczenie. Po pierwsze wysokość maxi i mini jest identyczna. Wiadomo maxi rośnie dalej z dzieckiem, mini zostaje w tym rozmiarze. Nie powinniście brać pod uwagę maxi zbyt szybko ponieważ jest sporo cięższa, waży aż 2,7 kg kiedy mini micro 1,9 kg. Pozornie nie powinno mieć to znaczenia. Powiecie, Karolina nie przesadzaj, na hulajnodze jedziesz nie nosisz jej. Pamiętajcie jednak, że maluszek zwłaszcza ten w wieku 1,5-3 lat podczas nauki często podnosi hulajnogę  żeby obrać pożądany kierunek. Po co obciążać malucha o dodatkowe kilogramy zwłaszcza podczas nauki. Maxi micro jest też wyposażona w bardziej sztywny i szerszy podest, wiąże się to z obciążeniami. Podest mini jest do 20 kg natomiast maxi aż do 50 kg, musiało się to przełożyć na jego giętkość, a co za tym idzie wygodę jazdy u tych najmłodszych. Żeby było jasne cztero, pięcio latek nie będzie już odczuwał specjalnej różnicy. Dlatego chuligani rekomendują mini-micro dla dzieci 1,5-5 lat lub do 20kg, a maxi dzieciakom 4/5 wzwyż lub 20 kg+. IMG_7090

IMG_7081

IMG_7098

image1

Uwielbiam aktywność moich chłopaków, niesamowicie podglądać jak wpływa to na ich rozwój, na rozwój szeroko rozumiany i fizyczny i psychiczny. Dlatego świetnie, że mamy teraz tyle możliwości. Ciekawe co będzie kolejne… deskorolka… rolki… 😉

Na zakończenie coś specjalnie dla Was :). Przez dwa najbliższe dni w sklepie mamimami.pl czeka promocja na zakup hulajnogi. Zajrzyjcie koniecznie bo taki rarytas się nieczęsto zdarza.

FullSizeRender 11

Please follow and like us:

kilka książek z biblioteczki

Jak każdego miesiąca do naszej biblioteczki trafiły kolejne pozycje. Jak dobrze, że to zawsze moje pierwsze w miesiącu zakupy. Mam wtedy tę swobodę wyboru haha :). Tym razem ciut więcej dla tych młodszych czytelników.

  1. „Chrum chrum Bolusiu” Barbo Lindgren Olof Landstrom. Urocza opowiastka o rezolutnym Bolusiu i jego małym braciszku. Dla mnie to cudowny obraz dwulatka dla dwulatka :). Przepięknie wydana, cudownie zilustrowana rozbawi i nauczy. „Chrum chrum Bolusiu” to jedna z 3 części przygód uroczego prosiaczka.

IMG_6181

IMG_6184

IMG_6187

IMG_6190

2. „Jejku – Jejku chce coś zmienić” Magali Le Huche. Kartonówka z otwieranymi okienkami. Kolorowa, ciekawa z minimalną dawką tekstu zaciekawi tych najmłodszych. Dodatkowo poprzez formę wydania będzie rozwijać dłoń, a intensywne kolory pomogą rozwijać wzrok.

IMG_6191

IMG_6192

IMG_6194

IMG_6195

IMG_6196

IMG_6202

3. ” W ABECADłOWIE czyli bunt literek” Dorota Wierzbicka. Czy ktoś z Was kiedykolwiek się zastanawiał, co to by było gdyby zniknęła np. literka M? Nie byłoby Mamy, mleka, malin nie istniałyby mosty aaaa i morza by nie było. Autorka w zabawny sposób opowiada nam o literowej rewolucji. Pisana wierszem zaciekawi niejednego kilkulatka. Kubiszon bardzo lubi :).

IMG_6203

IMG_6205

IMG_6209

IMG_6208

4. „Idziemy na niedźwiedzia” Michael Rosen Helen Oxenburg. To bardzo ciekawa książka, która początkowo mnie rozczarowała. Doszukiwałam się jej światowego fenomenu, a ten pokazał mi Kuba. Prosty tekst, który wpada w ucho każdemu rezolutnemu maluchowi. Tona słów dzwiękonaśladowczych, wspólne wieczorne czytanie i oooo tona zabawy. Urocza przygoda pewnej rodziny z zabawną puentą, całość do wspólnego czytania dla dobrej zabawy :).

IMG_6211

IMG_6215

IMG_6216

IMG_6213

IMG_6218

IMG_6221

Do następnego Kochani… :)

 

 

Please follow and like us:

„majowy” niezbędnik…

Idą te dni, te co to się na nie czeka cały rok, a spece od pogody wołają na to WIOSNA! Te kiedy na ulicach można już kupić lody i watę cukrową, te kiedy błękit nieba budzi co rano, a rażące słońce nie daje spać. Te dni kiedy sezon grypowy powoli się wygasza (tu nie do końca się zgodzę, ale niech będzie ). Te kiedy co rano masz problem najpierw w co ubrać siebie, a po latach w co ubrać swoje dzieci bo na siebie to wiadomo byle co, byle czyste :). No i w końcu te kiedy więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu, a woda w wannie po powrocie maluchów zmienia kolor. Wiosna, takie delikatne powitanie lata. Witamy wiosno, bądź łaskawa i obfituj w kolory. Skoro wiosna to aktywność, skoro aktywność to wycieczki, skoro wycieczki to nasza zabawa, gadżety i absolutne must have.

FullSizeRender 6

Zacznijmy od przydomowej trawki, lokalnego parku, osiedlowej piaskownicy. Dobrze Wam radzę już dziś pomyśleć o dobrych zabawkach do piasku, takich co po sezonie zostają z nami w niezmienionej formie lub takich, które dodatkowo można wykorzystać w domowych warunkach. Jeden-wiaderko wielofunkcyjne marki Quut wolne od BPA. Dwa- zestaw marki B.TOYS. Jeden duży wyjątkowy zestaw, który zrobi wrażenie na niejednym maluchu. Wózek można wykorzystać w domu jako skrzynie na misie, zabawki czy lego, a reszta precyzyjnie wykonana pozwoli na masę zabawy w piaskownicy. Sześć- wiaderka marki Scrunch-bucket to jedna z moich ulubionych pozycji tego zestawienia. Praktyczne, ładne zwijamy pakujemy do torby zachowując masę miejsca, co przy standardowych wiaderkach nie jest możliwe. Kiedy już letnie dni przeminą wiadro bierzemy do domu stawiamy na biurku i pakujemy do niego kredki, których w domu zawsze pełno :).

Trzy i Pięć nie wiem jak jest u Was, ale moje maluchy, zwłaszcza to wygadane, marudzi że słońce bardzo go razi. Faktycznie widzę często jak mruży oczka i pociera je, ostatnio nawet usłyszałam „mamusia ja nie lubię słoneczka”. Trzeba więc zainwestować w okularki. Polecam Wam te zdrowe z filtrami, markę Mini Rodini oraz Babiators znajdziecie tu.

Kiedy mamy już te zabawki i okulary co nas od słońca uchronią to należy pomyśleć o czymś pod pupę. Nie jest jeszcze tak ciepło wiec jak nie biegającym maluchom to nam się przyda. Cztery- Mata, którą mam od lat marki La Millou. Idealna wielkość, dobra izolacja, masa wzorów. Pomyślcie już teraz bo za dwa miesiące półki będą świecić pustkami tudzież strony będą krzyczeć „oczekuję na dostawę”.

FullSizeRender 5

Pamiętając o wycieczkach należy nie zapominać o zapakowaniu niezbędnego sprzętu i to zawsze będzie na Twojej głowie, nie oszukujmy się. Mam tu na myśli pierdyliard samochodzików tudzież laleczek, kilka kredek, bańki i inne ulubione w danym czasie. Jeden– plecak Fjallraven Kanken. Pomieści co trzeba, uwiesisz przy wózku, zarzucisz na swoje lub ich ramiona. Nasz ulubiony.

Kiedy jest szansa na rezygnację ze spacerówki warto pomyśleć o innym środku lokomocji co by nie nosić dziecięcia przez połowę spaceru. Hulajnoga sprawdzi się idealnie. Dwa- Mini Micro do kupienia tu.

Kiedy jednak maluch jeszcze spacerówkowy i zasnąć w tym miejscu się zdarzy, pomyślcie o czymś do nakrycia. Niech to będzie coś dostosowane do temperatury. Wiosna-lato to dla mnie muślin-bambus, nic innego i Wam gorąco polecam. Kolderki, otulacze, pieluszki od wyboru do koloru, a marki prześcigają się pokazując swoje nowe piękne kolekcje. Trzy- Kołderka bambusowa z nowej kolekcji Aden&Anais.

Cztery- To jeszcze więcej zabawek do piasku. Auto marki B.TOYS oraz wielofunkcyjna łopatka marki Quut.

Pamiętajmy o jedzeniu. Gdzie dzieci i matki tam zawsze jest coś do zjedzenia. Nawet dla niejadków zabieramy ze sobą połowę lodówki, tak w razie potrzeby. Nie zapominając o tych najmłodszych. Pięć- pojemnik na mleko, kakao, krakersy, winogrona i wiele innych marki BEABA.

Będąc odpowiedzialnym rodzicem podróżując z dzieckiem warto mieć ze sobą mapę. Po pierwsze żeby nie marnować dodatkowo czasu, który i tak będzie nieźle naciągnięty przez nasze potomstwo (a to siku, a to piciu, a to „mama jestem głodny”), tak więc warto mieć mapę żeby żadne punkty wycieczki nam nie umknęły. Powiecie, Karola daj spokój jest GPS! powiem Wam na to, a no jest, ale fascynacja na twarzy starszaka kiedy ma możliwość zaplanować trasę bezcenne. :) Sześć- świetne mapy marki Palomar, w ofercie największe miasta polski, europy i świata do kupienia tu.

FullSizeRender 8

Kiedy już nie czas na czapki, ale raz na jakiś czas można okryć szyję, uszy czy głowę od nadmiaru wiatru i słońca, z pomocą pędzi nam niezawodny muślin. Jeden- chusta marki Wayda. Testowałam kilka i to zdecydowanie nasz nr.1.

Na plaży przyda się ręcznik oto nasz. Dwa-Effii chyba nie trzeba dodatkowo zachwalać.

Jeżeli moje poprzednie okularowe wersje nie przypadły Wam do gustu, koniecznie zerknijcie na te. Trzy – okulary Mini Rodini w najmodniejszym kroju tego sezonu.

Kiedy macie dzieci w podobnym wieku do moich i przychodzi czas na zakup drugiej hulajnogi, nie bierzcie kolejnej mini, weźcie Cztery- Maxi-Micro, trochę cięższa, solidniej wykonana zachwyca wyglądem. Oczywiście starczy na dużo dłużej niż mini kupiona dla drugiego dziecka. Ta i wiele innych do kupienia tu.

Zabawki zabawki i jeszcze więcej zabawek Pięć- Quut.

Jako „typowi” ludzie z nad morza każde ciepłe dni spedzamy nad jeziorami :). Kapelusz dla małych dzieci to absolutny must have. Widziałam w tym sezonie piękne marki oeuf, petit bateu, a dziś macałam bardzo miłe w h&m. Jest tego sporo, warto pomyśleć o zakupie już teraz żeby póżniej nie gorączkować się, że nie ma rozmiarów. Sześć- to nasz wybór, Mini Rodini w bardziej klasycznej odsłonie kupiliśmy tu.

FullSizeRender 9

Jeżeli oczekujecie ode mnie alternatywy dla sławnego Kankena to przedstawiam Jeden- plecak Mueslii. Kolorowe, solidne ożywią każdą „stylizację” :). Pamiętajcie, że na naszym instagramie właśnie takie cudo do zgarnięcia.

Często podczas spacerów miałam problem z temperaturą napoi. Latem parują w butelkach, zimą marzną niczym odsłonięte paluszki przy -10. Tragedia… ale znalazłam. Dwa- marka PacyficBaby rozwiązała moje problemy. Rosnąca razem z dzieckiem pomoże Wam nie być uzależnionym od knajpek na drodze wycieczki o ile takie w ogóle będą :).

Kocyk, otulanie, okrywanie. Trzy- taki on ładny Elodie Details oraz Cztery- taki on przyjemnie chłodny i mięciutki Aden&Anais.

Macie ogródek? Kawalątek trawnika? Ciut ciut piaseczku? Pięć – wózek-blaszak w fajnej cenie Small Foot dostępny tu. Maluchy będą miały na niego masę zastosowań, gwarantuję.

Jak każda matka myśląca o jedzeniu swoich dzieci średnio raz na 10 min poddam Wam pomysł lunchboxa dla najmłodszych. Jogurcik, kanapeczka, jabłuszko i masa innych przewalające się bezwładnie po naszej torebce to nie najlepszy pomysł. Tu wszystko elegancko w jednym miejscu, z ochroną przed temperaturą będzie dziarsko wisieć na rączce wózka. Sześć- marka Lassig.

I dobrze Wam radząc na sam koniec nigdy niech Wam nie wpadnie do głowy pomysł, żeby zostawić w domu pluszowego przyjaciela… a na noc to juz w ogóle o zgrozo… 😉

FullSizeRender 7

Please follow and like us:

Jak nauczyliśmy niespełna 4 latka jazdy na rowerze w 30 min…

IMG_6233

Na początku może powiem dwa słowa do Kubiszona…

Synku jestem tak ogromnie z Ciebie dumna jakbyś zdobył niezdobyty szczyt. Jakbyś oddał ostatniego skitelsa Tośkowi. Tak dumna jestem, że opowiadam o tym wszystkim :) Brawo Ty Kubiszonie mój, jesteś jak czerwony Blaze zawsze wygrywający wyścig <3

Jak nauczyć malucha jazdy na dorosłym rowerze? Odpowiedź jest złożona. Bo to nie tak, że każdy lubi, każdy się nadaje (ja się nie nadaję, do dziś wyglądam na rowerze jak za karę), nie każdy ma tę zdolność, brak lęków i kilka dodatkowych cech, które ułatwiają tę niełatwą sztukę…

Po pierwsze biegówka! Tak, to ona robi całą robotę. Uczy malucha równowagi, koordynacji, wyrabia podstawy jazdy na rowerze. Kuba rower biegowy pokochał od kiedy skończył dwa lata. Bardzo obawiałam się, że nawet kiedy nauczy się jazdy na rowerze pedałowym to biegówka będzie dalej wygrywać spacery, ale tak się nie stało. Kiedy mówimy, że idziemy na dwór słyszę „Mamo na rowerek z pedałami”. Im wcześniej tym lepiej, im intensywniej tym lepiej. Kiedy mamy już te dwa biegowe sezony za sobą można pomyśleć o rowerze docelowym. I tu pojawia się kolejne pytanie… Jaki? a no taki, żeby był wygodny, żeby stopa swobodnie dotykała ziemi, taki co by ciężar nie był za duży i co najważniejsze bez bocznych kół i kija. Jeżeli kupując rower na pedały od razu myślisz o bocznych kołach lepiej odlóż ten zakup i zainwestuj w większą biegówkę. Kiedy damy maluchowi rower z bokami zadziała to jak analfabetyzm wtórny. Cała równowaga, którą wypracowaliście pójdzie w niepamięć. Tak samo działa kij. Dużo lepiej jest podtrzymywać dziecię za ubranie-nie rower, właśnie w ten sposób wspierać pierwsze rowerowe chwile. :)

Jeżeli to juz mamy ustalone przechodzimy do rzeczy. My skorzystaliśmy z metody, która działa w 9 na 10 przypadków. Podobno :). Szukamy w okolicy dość płaskiej górki, takiej co to rower będzie się toczył, ale malec się nie poturbuje na dole :). Kiedy taka górkę już mamy zabieramy dziecię, rower i jedziemy. Na miejscu odkręćcie pedały. Niech biegowa nauka wejdzie w krew na nowym sprzęcie. Stawiamy malca na górze i prosimy aby zjechał w dół tak jak na rowerze biegowym. Kiedy sprzęt już ogarnięty mocujemy pedały i znowu górka i zjazd tym razem ze stopami na pedałach (bez kręcenia). I tak kilka razy. Kiedy widzimy, że i ta sztuka została opanowana pozostaje pedałowanie. I znowu górka, zjazd i instrukcja jak wprawić w ruch koła :). I już… Później pozostaje tylko szlifowanie nowych umiejętności, mobilizowanie by za chwilę usłyszeć dumne „SAM JADĘ”. Trochę się R nabiegał, ale w ciągu całej nauki może łącznie z godzinkę. Bo kiedy dziecko już samo jedzie Ty początkowo i tak biegniesz, później już tylko krzyczysz „ZWOLNIJ!!!!” :)

IMG_6227

IMG_6247

IMG_6237

IMG_6261

IMG_6253

IMG_6246

IMG_6325

IMG_6289

IMG_6297

IMG_6279

IMG_6280

IMG_6308

IMG_6284

IMG_6326

IMG_6281

IMG_6271

IMG_6265

Please follow and like us: