Nie cierpię mieszkać nad morzem…

1.5FullSizeRender_2

No dobra, powinnam była to napisać w czasie przeszłym. Zawsze tak było. Dlaczego? To bardzo proste, skoro masz coś pod nosem nie doceniasz tego tak jak doceniałabyś gdyby było odległe, zakazane. Od pierwszych wspomnień nie kojarzę morza 🙂 tzn jak już gdzieś jechaliśmy z rodziną były to zazwyczaj Kaszuby. To one kojarzyły mi się z wakacjami, czasem wolnym, przygodą. Morze czasami na spacer, ale tylko czasami.

Bo powiedzcie z czego tu się cieszyć mając kilka lat. No woda jak woda, cieszy każda i ta duża i ta mniejsza. Piasek, no piasek jak piasek w piaskownicy też go pełno. Wiatr, nie lubię wiatru. Noooo i wszechobecni turyści. No i chyba to był główny powód dla którego moja mama rezygnowała z wakacji nad morzem zabierając nas daleko od tej trójmiejskiej ciasnoty. Bo jak tu się raczyć morzem kiedy na plaży taki ścisk, że nie ma jak przejść, że koc osób obok zwijany swoją piaskową zawartość zostawia na Tobie. Po gofra kolejka za róg, w restauracji nie zjesz bo ciągły brak miejsc, a jaki tubylec planuje obiad w tygodniu z wyprzedzeniem tak żeby rezerwację wnieść? Eeeee mówię Wam nad morzem wcale nie było tak fajnie. Nie wspomnę o tym, że prawdziwy rodowity człek z 3miasta żeby odpocząć nad tym naszym morzem, zabiera rodzinę na półwysep 😉 (hahaha serio tak jest).

Sezon się kończy i co? Nieeee, nie to, że w końcu da się wypocząć, nacieszyć widokami. Robi się zimno szaro buro i ponuro. Nad morze wychodzą tylko morsy lub spragnieni mocnych wrażeń. Lub ja, jak to ktoś z rodziny lub znajomy przyjedzie. Nie cierpiałam mieszkać nad morzem.

Zmieniło się oooo tak zmieniło. Oni to zmienili chłopaki moje 3. Pierwszy był R. Lubi On morze bo wychowywał się w centralnej Polsce, bo morze to jego wakacyjno-przygodowe wspomnienia, bo to zawsze było coś odległego. Kubiszon zmienił to jeszcze bardziej. Woda to jego żywioł, im jej więcej tym lepiej, większe fale większy fun i tą całą Szwajcarię Kaszubską mogę sobie „zatrzymać”. Antonio? on to tylko postawił kropkę nad I. O ile Kuba piasku nie zauważa, Antek buszuje w nim namiętnie. I nie wystarczy przydomowa piaskownica, nie wystarczy piaskownica na placu zabaw (matce wystarczała) on uwielbia przemierzać czworakując całe połacie terenu.

No więc jak nie kochać morza, tego brudnego, z sinicami. Tych plaż, na których łatwiej znaleźć kapsel po piwie niż bursztynek. No kocham morze, kocham tu mieszkać, jestem wdzięczna za takie widoki i to, że te obrazy będą budować wspomnienia moich synów. Nie cierpię, że kocham morze. 🙂

1.5FullSizeRender

1.11FullSizeRender_1

1.7FullSizeRender

1.7FullSizeRender_1

1.11FullSizeRender

FullSizeRender_1

 

1.9FullSizeRender

FullSizeRender

1.9FullSizeRender_2

FullSizeRender (4)

Please follow and like us:

10 thoughts on “Nie cierpię mieszkać nad morzem…

  1. Mieszkanie nad morzem to moje wielkie marzenie od małego. Pochodzę z Warszawy, stąd jest cała moja rodzina – nawet żadnej ciotki czy babci na wsi brak, więc od dziecka byłam poszkodowana. A morze? Cóż, uwielbiam tłumy, uwielbiam patrzeć na morze (tak, tak, bo pływać nie potrafię i wody boję się panicznie), uwielbiam się opalać na plaży.
    Kiedyś, mam nadzieję, moje marzenie się spełni i kupię sobie małe mieszkanko gdzies nad morzem, żeby spędzać cały sezon nad Bałtykiem.
    Jimmy (13 miesiecy) był z nami w tym roku po raz pierwszy na Helu, był zachwycony. Dlatego myślę, że kiedy bedzie starszy moje marzenie stanie się tez troche jego marzeniem ☺️

    1. marzenia trzeba spełniać 🙂 ja mam nadzieję niebawem zacząć wiercić dziurę w brzuchu R. o przeprowadzkę na Kaszuby 🙂 Nie wiem czy potrafiłabym tak cały rok ale to moje ogromne marzenie.

  2. Mieszkanie nad morzem to coś cudownego… Od dłuższego czasu (ba, nawet odparu lat!) przeglądałam różne oferty nieruchomości nad morzem i wyglądało to tak, że: Sopot odpada, bo zbyt turystycznie, zbyt tłoczno, Gdańsk zdecydowanie nie, a Gdynia… hmm Gdynia tak, ale nie w centrum (wysokim blokom mówię stanowcze NIE) 🙂 W końcu zdecydowałam się na domek blisko Wejherowa z ogrodem, taki bajkowy, albo jak widać czasami w amerykańskich filmach 😉 Zachęciły mnie zdjęcia z Sierra Park (sierrapark.pl), miły kontakt z deweloperem i… jestem nad morzem i jest cudownie 🙂

    1. Hej, możesz napisać, dlaczego wybór padł właśnie na okolice Wejherowa? Czym kierowałaś się przy podejmowaniu decyzji? Wraz z mężem zastanawiamy się, czy nie zmienić miejsca zamieszkania – jesteśmy dopiero na samym początku i mamy mętlik. Będę wdzięczna za odpowiedź 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *