bunt dwulatka na pokładzie…

Przeżyłam już raz, przeżyję i drugi… Tak sobie mówiłam kiedy byłam w ciąży z Antoniuszem, a Kubiszon dawał upust swoich możliwości. Bunt dwulatka to najgorsze zło, tak sądziłam do teraz. Wszystko nowe, wszystko co budzi nasz lęk, wszystko to co chcielibyśmy odłożyć, pominąć z założenia dla nas jest złe. Oczywiście okres około 2 urodzin jest inny, dziecko jakoś głośniej artykułuje swoje potrzeby. Jakoś mniej rozumie nasz sprzeciw. Więcej krzyczy bo więcej rozumie, a chęć podporządkowania to nie koniecznie to na co ma ochotę. Kiedy Kubiszon wchodził w ten inny czas byłam przerażona. Nie wiedziałam prawie nic na ten temat, a to że Kubiś jeszcze bardzo słabo mówił nie ułatwiało zadania. Jest dzieckiem bardzo ekspresyjnym, na którego wiele rzeczy działa jak bodziec do zabawy. Tak wiec na spacerze biegł zawsze w odwrotnym kierunku, w restauracji (jakiej restauracji, strach było gdzieś wyjść ) jak już się zdażyło gimnastykowaliśmy się żeby zająć go przy stole możliwie jak najdłużej tak, żeby choć jedno zjadło ciepły posiłek. Oczywiście w wielu sytuacjach rezygnowaliśmy z wyjść bo wstyd, bo co ludzie powiedzą. Było ciężko i jemu i nam, ale minęło. Teraz kiedy Kubiś niebawem skończy 4 lata nie mogę się przestać nim zachwycać. Wiem, że za chwilę kolejny kluczowy czas w życiu dziecka „bunt 4latka” i mam nadzieję, że dużo mądrzej przejdziemy przez ten czas.

Antonio niedawno zaczął przyjmować zachowania typowe dla wieku. Rety ale o ile to łatwiejsze, o ile człowiek więcej wie. Nareszcie wiem jak pomóc, pozwalam mu na pokazywanie emocji. Przy Kubie nie raz zdarzyło się, że w obliczu bezsilności prosiłam żeby już przestał histeryzować. Btw. to chyba najgłupsze o co mogłam prosić. Antonio jest jak żywioł, w jednej chwili zmienia nastrój. W jednej chwili emocjami najsilniejszymi walczy o coś czego po chwili już nie pamięta. Ja natomiast jestem spokojna, starsza, mądrzejsza. Zdarzy mi się nawet uśmiechnąć pod nosem widząc jego pewne reakcje. Uśmiecham się bo wiem, że mój spokój zbuduje jego spokój i powiem Wam, że to nawet działa. Częściej w chwilach histerii przytulam, nie spinam się, że dam sobie wejść na głowę. Cenię ich potrzeby dużo bardziej niż potrafiłam 2 lata temu. Pamiętam jednak o konsekwencji i to chyba mój złoty środek na wspólny spokój psychiczny.

i to tyle moich „złotych myśli” na dziś 🙂 zerknijcie tylko jak go złapałam… Fajny ten mój koleś nie? <3

IMG_6769

IMG_6773

IMG_6763

IMG_6785

IMG_6787

IMG_6795

IMG_6735

IMG_6755

IMG_6761

IMG_6800

 

 

Please follow and like us:

8 thoughts on “bunt dwulatka na pokładzie…

  1. Moja Mama nieraz mówi o Elizie, że ona te histerie ma coraz gorsze i dziecko rozpuszczone. Tak tak, bardzo mi to pomaga 😉 ja siedzę i tule i tule. I histerię są dalej, ale zazwyczaj kończą się krzykiem „mamaaaa tuliii!!!!”. I tyle

      1. to nic szczególnego serio. moi obaj rzucali tym co mieli pod ręką. Dzieci potrafią ze złości nawet sobie krzywdę zrobić i do czasu aż się nie nauczą że to zwyczajnie boli będą tak reagować. dużo spokoju i wyrośnie przyrzekam :*

  2. Mam corke w podobnym wieku co Antoniusz. Jest to moje 1 dziecko i jestem troche przerazona, bo nie wiem do konca jak reagowac na takie wybuchy zlosci i histerie. W glowie mam tysiac mysli glownie typu ” ale o co tyle szumu? Czemu sie denerwujesz?”. Staram sie byc konsekwentna, stac przy swoim zdaniu. Czasem przytulas, powiedzenie czegos smiesznego zalatwia sprawe a czasem….no coz, czasem musi sobie maly czlowieczek poplakac, potupac nozka, polezec na podlodze i przechodzi😉

    1. i to chyba najzdrowsze, nie ma się co przejmować trzeba pomagać, słuchać nie za bardzo się spinać i przejmować 🙂

  3. Moja Majka ma 15msc, a nieraz wydaje mi się, że zaczyna się ten tzw. „bunt 2latka” hehe. Chociaż to moje 1 dziecko, więc nie wiem do końca o czym mowa, ale na każde nasze zdanie „NIE WOLNO” zaczyna płakać (tzw. płacz wymuszony) i kładzie się na podłodze heh….czy to jest właśnie TO? Często wystarczy zwykłe odwrócenie uwagi i zajęcie czymś innym, ale coś wydaje mi się, że za często zdarzają się takie histerie…mój mąż śmieje się, że jeszcze trochę i w sklepie położy się na podłodze…eh…może lepiej nie wychodzić? Haha 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. wychodzić wychodzić i mieć w nosie spojrzenia innych. Wynosiłam Kubę w histerii z różnych miejsc a ludzie zachowywali się jakby dzieci nie mieli. pfii i co? wyrósł jest cudownym mądrym chłopczykiem a taka byłam przerażona 2 lata temu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *