nasze wielkie Greckie wakacje…

Uwierzycie, że to był nasz pierwszy wyjazd zagraniczny z maluchami? Sama w to nie wierzę. Nie wierzę, że ciągle szukałam wymówek bo bałam się, że wakacje staną się koszmarnym wspomnieniem. Bałam się, że z wypoczynkiem będą miały niewiele wspólnego. Myślałam, że moje dzieci nie będą potrafiły się „lekko” zaklimatyzować. I tak trwałam w tym prześwaidczeniu 4 lata. Wstyd, serio jest mi wstyd i głupio tu się przed Wami do tego przyznawać. Bo to tak jakbym wątpiła w siebie i swoją rodzinę, nie?

Te wakacje miały być wyjątkowe, długo czekaliśmy. Długo szukałam miejsca, które mnie zachwyci. Nie bylo łatwo, ale udało się. Zakynthos i młodziutki hotel Aqua Bay. Chciałam czuć się komfortowo nie rezygnując z atrakcji. Ten hotel właśnie to mi zapewnił. Piękne nowoczesne wnętrza, duże  przestronne pokoje rodzinne, kameralny charakter i aqua park, którego nie mogło zabraknąć podczas 2tygodniowego pobytu z maluchami. Hotel polecam z czystym sumieniem, mam nadzieję, że dalej będzie trzymał tak wysoki poziom.

Zakynthos to niewielka wyspa, którą zamieszkuje 40 tys. mieszkańców. Nie będę Wam tu ściemniać, że to miejsce, w którym wielbiciele zabytków będą mieli raj. To raczej miejsce gdzie czas spędza się na plażach lub przy basenach. Jest jednak kilka miejsc naprawdę godnych uwagi. Więc rodziny z dziećmi – śmiało wybierajcie się na wycieczki, dzieciaki serio dają radę.

O tej malowniczej wyspie co nie co się dowiedziałam i jedną rzecz po prostu muszę Wam tu przytoczyć. 🙂 Zakynthos bardzo długo żyło z rolnictwa, ilość drzew oliwnych robi wrażenie. Kiedy w rolniczym domu syn brał sobie żonę dostawał od ojca właśnie ziemię, nie byle jaką ziemię – rolną, najlepiej z całym gajem oliwnym. Kiedy natomiast wydawano za mąż córkę też tej biednej dziewczynie coś się od ojca należało. No więc również dostawała ziemię, ale że my kobiety zawsze miałyśmy z założenia gorzej, ta ziemia to nie była taka żyzna i życiodajna. Kobiety dostawały tą najgorszą, tą na której nic nie urośnie – plaże… No i teraz Ci cudowi synowie doglądają tych oliwek, a te biedne córki kupują coraz to nowe Gucci, Versace i Louis Vittoun doglądając swoich hoteli przy plażach :). Kocham kocham kocham :). To na bank wymyśliła jakaś mądra matka :).

Nie myślcie sobie, że nasze wakacje były bezproblemowe i beztroskie tak jak to wygląda na zdjęciach. Dzieci = komplikacje, tak więc obaj mieli uczulenie na słońce, a Kubiszon od skoków do basenu nabawił się zapalenia ucha. Żyli na frytkach i lodach czasami prosząc o arbuza. Życie to życie i zwyczaje czy zachowania naszych dzieci nie ulegną zmianie o nie nie, jednak dużo łatwiej znosić je nad basenem sącząc kolorowe koktajle niż w domu na kanapie (że też ja na to wcześniej nie wpadłam)…

enjoy…

FullSizeRender 20

IMG_8167

IMG_8300

IMG_8323

IMG_8335

IMG_8532

IMG_8475

IMG_8506

IMG_8543

IMG_8399

IMG_8896

IMG_8421

FullSizeRender 24

IMG_8425

FullSizeRender 25

IMG_9004

IMG_8737

IMG_8707 IMG_8693

IMG_8178

IMG_8177

IMG_8539

IMG_8580

IMG_8349

IMG_8640

IMG_8659

FullSizeRender 23

IMG_7748

FullSizeRender 22

 

 

Please follow and like us:

2 thoughts on “nasze wielkie Greckie wakacje…

  1. 🙂 Jestem wstanie uwierzyć. My też czekaliśmy z wyjazdem za granice, aż do zeszłego roku. Wybraliśmy podobnie jak wy Grecję i tą samą wyspę 😛 Było super!
    W tym roku Kreta jeszcze przed nami.
    Buziaki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *