jak dziecko nauczyło mnie jazdy na rowerze

_DSC1997

Nigdy nie byłam specjalnie fanką wysiłku fizycznego. Obawiałam się, że się spocę, krzywdę sobie zrobię i jeszcze coś mi się stanie. Jedynym sportem, który uznawałam było jeździectwo. Całe dzieciństwo i nastoletnie lata spędziłam w stajni. Dwa własne konie, na miejscu rówieśnicy, ogrom zabawy i aktywności gnały mnie tam w każdej wolnej chwili. Nie potrzebowałam wielu innych atrakcji. Wracając ze stajni miałam za sobą siłownie, gimnastykę i fitness w jednym. Do tej pory nie potrafię jeździć na łyżwach, rolkach, jak leci w moją stronę piłka to raczej się chowam, a na rowerze jeździłam raczej z potrzeby niż przyjemności. Później przesiadłam się do 4 kółek, miłość do koni zamieniłam na wzloty do płci przeciwnej, a wysiłek fizyczny kończył się na odpaleniu płyty Ewki na miesiąc przed wakacjami btw. zawsze za późno. Ej, ja nie marudzę, dobrze mi tak było, bo dalej nie lubiłam specjalnie wysiłku fizycznego. Jak można lubić coś co w nazwie ma słowo „wysiłek”… niepojęte.

Jak się zapewne domyślacie wszystko się zmieniło, oni mnie zmienili. Nie tyle, że nauczyli lubić aktywność, ale naturalnie włączyli aktywność do naszego życia. Codzienne spacery z każdym rokiem nabierają tempa, a ja uczę się godnie podążać za chłopakami tak, żeby być ich kompanem, a nie kulą u nogi.

Mając tak zdolnego czterolatka, który zasuwa na rowerze, nie mogło być inaczej. Starzy też musieli pokochać rowery. Uwierzcie mi, to nie była dla mnie lekka decyzja. Ja rowerzystka lat 90, epoki bmx i górala nie wierzyłam, że rowery mogą być „kobiece”, że są takie, na których nie wygląda się jak za karę, że znajdzie się taki, który polubię, na którym będę się czuła dobrze. Trafiłam wtedy do sklepu Rowerystylowe.pl i przepadłam. Ilość rowerów, ich kolorów, dodatków i rozwiązań z ukłonem dla rodzin, przeszła moje wszelkie oczekiwania. Wtedy podekscytowana, ale również pełna obaw trafiłam na Maćka, który swoja fachową radą wybrał sprzęt, który nie dość, że pasuje do mnie idealnie, to jeszcze znalazł oryginalne rozwiązanie dla moich chłopaków. Pamietam ile miałam wątpliwości, no bo jak to kupić rower na drugim końcu polski, później liczyć na dobrą wolę pana R., że skręci poskłada i sprawi, że jednoślad będzie zdatny do użytkowania. Na samą myśl było mi niekomfortowo :). Okazało się, że oczywiście ja starzeję się w tempie szybszym niż sądziłam, bo rowery, takie rowery w tych czasach, przyjeżdżają do nas gotowe do drogi. Batavus Mambo to  mój wybór. Zerknijcie koniecznie jaki to dobry sprzęt tu. (Słaba ze mnie modelka, ale było mi ogromnie przyjemnie pojawić się z drugiej strony obiektywu).

Kiedy rower już był wybrany pozostała kwestia fotelików dla chłopaków. Nie miałam pojęcia, że dziecko to wozić można kiedy nie ma jeszcze roku. Foteliki przednie to była dla mnie jakaś totalna abstrakcja. Do Maćka, mojego doradcy, miałam spory dystans kiedy przekonywał, że takie rozwiązanie najbardziej cieszy i dziecko i rodzica. Jednak się nie mylił, wiedział co mówi, a ja w takim rozwiązaniu zakochałam się bez reszty. Przykro będzie przesadzić Antka na tył. Teraz jest szefem batavusa :). Ma własną kierownicę więc jest święcie przekonany, że to on ma te moc. Widzi wszystko dużo lepiej niż jadąc za mną. Moja z nim komunikacja też jest dużo lepsza. Widzę dokładnie co się dzieje, co go cieszy, co mu przeszkadza. Polecam wszystkim taki sposób przewożenia maluszków. Nasz fotelik to Yepp Mini do zobaczenia tu.

Żałuję, że mieszkam poza centrum, a moje osiedle to raczej „sypialnia 3miasta” i wszelkie ciekawe rowerowo miejsca są sporo oddalone. Z jednej strony to utrudnienie, z drugiej jednak wyzwanie. Planujemy coraz to ciekawsze wyprawy tak żeby uczyć chłopców, że kiedy się da warto cztery koła zamienić na dwa i korzystać ze świeżego powietrza. Zdrowe nawyki jakich ich teraz nauczymy będą z nimi już zawsze, a mi pozostaje się cieszyć, że rower to nie sezonowy kaprys, a styl życia. Żałuję, że nie woziłam wcześniej Kubiszona. Ogromnie się cieszę, że wożę Antoniusza.

FullSizeRender 53

FullSizeRender 60

FullSizeRender 61

FullSizeRender 54

FullSizeRender 47

FullSizeRender 36

FullSizeRender 43

FullSizeRender 30

FullSizeRender 46

IMG_9322

IMG_9326

IMG_9539

IMG_9521

IMG_9526

IMG_9510

IMG_9519

Na koniec mała zapowiedź. Już jutro na naszym instagramie (link tu) pojawi się konkurs zorganizowany wspólnie ze sklepem Rowerystylowe.pl, w którym będzie można wygrać fotelik przedni Yepp Mini. Zapraszamy <3

Zdjęcie tytułowe Świder Foto dla Bikeworld.

 

 

 

Please follow and like us:

2 thoughts on “jak dziecko nauczyło mnie jazdy na rowerze

  1. Ja za to od zawsze kochałam wysiłek i teraz próbuję zaszczepić tę miłość w Stasiu. Dobrze że się przełamałaś, bo widać, jaką frajdę sprawiają Wam wspólne wycieczki 😉

    1. o tak ja jestem zachwycona, cieszę się że dorównuję kroku Kubie. pierwsza wspolna rowerowa wycieczka każdy na swoim rowerze za nami. Te pierwsze 8 km Kubiszona pedałując samodzielnie między nami było dla mnie niesamowitym jego wyczynem :) #takadumna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *