Tula

Na wstępie powiem Wam, że nosidło nie było dla mnie pewnym elementem wyprawki chłopaków. Kubiszon nie był noszony, próbowaliśmy kilka razy, ale nie było nam najwygodniej. Może kwestia nosidła, dziecka, a może i tego i tego. Przy Antku nosidło też nie pojawiło się na samym początku. Przeżyliśmy chwilę z chustą, ale za mało miałam cierpliwości do plątania. Kiedy Antek miał około 6 miesięcy pomyślałam że nosidło, dobre nosidło, powinno pojawić się w naszym domu. Przy dwójce maluchów sprawiało wrażenie wielkiego ułatwienia. I nie zawiodłam się. Faktycznie tak się stało. Nosidło pozwoliło, zobaczyć więcej, poczuć więcej, dokonać więcej. Jakim cudem, a no takim…

Po pierwsze „tulenie” okazało się być niezawodne w domu. Przy zębach, katarach lub innych stanach obniżonego nastroju. Mamo dwójki, Ty wiesz o czym mówię. Bo kiedy najmłodszy w rodzinie cierpi i tulić trzeba 24h to starszak ciepły obiad zjeść musi, a i uprane musi mieć. Nie wystarczy pokazać mężowi gdzie lodówka, a malca zadowolić cycem. Jest ktoś trzeci, a w sumie pierwszy, kto nie zrozumie złego samopoczucia brata i idących za tym zaniedbań matki. Tak więc Antoniusza „fiflakiem” na plecy i chop do garów. 🙂

Po drugie spacery. Często okazywało się, że kiedy wybieraliśmy się wspólnie całą rodziną na spacer, w pewnym momencie następował podział. Jedno z wózkowym drugie z biegającym. I tak cudny spacer po plaży okazywał się być męczarnią. Po lesie tylko ścieżką, żaden skok w bok itd. Tula zdecydowanie pozwoliła nam być razem wszędzie. I to była dla mnie największa wartość.

Po trzecie Antek dzięki noszeniu był niemowlęciem bardziej „społecznym”. Już tłumaczę o co mi chodzi. Kiedy pojawił się Kuba wszystko było na czas. Drzemka najlepiej w łóżku lub w wózku, ale w jakimś parku przy pewnej ciszy. Matko jak mnie wnerwiał domofon, albo jakiś malec na spacerze, który nagle zaczyna krzyczeć w niebogłosy. Po czasie okazało się, że tak się w tym wszystkim zaparłam, że wyjścia z domu gdzieś do ludzi stały się wyjątkiem. Przecież Kubuś musi spać, a teraz to nie bo musi jeść, itd. Ocknęłam się późno, zdecydowanie za późno. Przy Antoniuszu wiedziałam, że nie mogę popełnić tego samego błędu. I nagle okazało się, że potrafię inaczej.  Wiecie jak dobrze dziecko śpi w nosidle. I ani ruch nie przeszkadza, ani głos lub inne dźwięki. Tym sposobem kolejne możliwości pojawiły się na tej naszej trudnej rodzicielskiej drodze.

Po czwarte „tulący” tata to widok niesamowicie rozczulający. U nas kiedy tylko może nosi właśnie R. Chyba sam jest zadziwiony jak bardzo to lubi.

Niedawno zmieniliśmy naszą tulę baby na tulę toddler. Ta druga to taka starsza, większa siostra bliźniaczka modelu baby. Przeznaczona jest dla dzieci od 11kg do 27kg. Kiedy Antek osiągnął wymaganą wagę, nie czekałam ani chwili z wymianą, bo wiedziałam, że to inwestycja dla dwójki. Szerszy i dłuższy panel pozwala tak samo na noszenie Antka jak i Kuby. Obaj podczas pieszych wędrówek potrzebują chwili „przytulenia” i odpoczynku. Obaj lubią to ogromnie, nie mniej niż my. Kiedy się gdzieś wybieramy wystarczy zapakować nosidło do plecaka. Już się nie zastanawiam kiedy i gdzie wózek znowu będzie nas ograniczał. Nie wspominając, że ja nie mam miejsca na wózek w samochodzie, mam przecież psa. Nosidło Tula toddler pozwala na swobodne noszenie dziecka z przodu jak i z tyłu, wiec co kto lubi. No i chyba nie muszę wspominać, że tego typu nosidło posiada wszelkie atesty. A ergonomiczna pozycja „M” wspiera prawidłowy rozwój naszego malucha. Ostatni aspekt, o którym słyszałam od innych mam i bardzo chciałam przełożyć go na nasze relacje, to budujące się poprzez „tulenie” niezwykła bliskość. I ile w tym jest prawdy nie mam pojęcia. Wiem jednak jedno, takiego przytulasa jakim jest Antoniusz ze świecą szukać.

IMG_2255

IMG_2105

IMG_2245

IMG_2221

IMG_2124

IMG_2140

IMG_2129

IMG_2216

IMG_2172

IMG_2167

IMG_2165

IMG_2154

IMG_2160

IMG_2247

 

 

wkurzam się!

IMG_2003

Każda z nas ma taką swoją indywidualną listę. Każdą wkurza co innego, jednak wiele rzeczy jest uniwersalnych i wkurza tak samo mocno wiele z nas. Jestem racjonalna, mądrzejsza z roku na rok. Bo wiadomo doświadczenie buduje wiedzę, a ta wiedza dodaje pewności siebie. Rola mamy to bardzo ważne i niełatwe zadanie. I dla tej która siedzi w domu wycierając chore nosy, i dla tej która w pracy zerka na zegarek, żeby zdążyć do przedszkola odebrać maluchy. I też dla tej która wybrała pracę, żeby dbać o dzieci tak jak sobie to wymarzyła. Żadna nigdy nie powinna być oceniana za swoje decyzje, które zawsze mają na uwadze najlepsze co można dać rodzinie i dzieciom. I tu dochodzimy do pewnej kwestii, która wkurza mnie ogromnie. No wpienia niemiłosiernie.

Pytania o powrót do pracy. Rozpoczęły się juz jakieś dwa miesiące po urodzeniu Kubiszona. Początkowo były dość naturalne. Pracując w sprzedaży, w dużej korporacji, żyłam w ciągłych delegacjach. Wielu znajomych nie wyobrażało sobie mnie w roli kury domowej. Z biegiem czasu pytania te stały się jednak dość irytujące. No bo przecież powinnaś wrócić, musisz mieć „własne życie”, odskocznię. Że jak przepraszam? Tak cieżko zrozumieć, że to z wyboru, z potrzeby? Że zabawy z maluchem zajmują mnie bardziej niż realizacja planów sprzedażowych. Że spacer do piaskownicy jest dużo bardziej ekscytujący niż kilkudniowy maraton po Polsce. Mogłam zostać, chciałam i tak zrobiłam. Ja nie oceniam mam, które chcą (nie muszą) po pół roku wrócić do pracy, dla siebie, dla dzieci, dla rodziny, dla samorealizacji bo nie wyobrażają sobie inaczej. W pełni rozumiem ich pobudki dlatego liczę na wzajemność. I nie jestem mamą drugiej kategorii bo siedzę w domu! Rozwój można odkrywać na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowo. Zgodzicie się ze mną?

Dobre rady. Temat rzeka. Kto nie zna? Dobrych rad wysłuchujemy tak naprawdę od dziecka. Zawsze ktoś wie coś lepiej od nas. Ja dobre rady zawsze przyjmę i wysłucham o ile są potrzebne i powodowane są szczerą troską, ale nie jestem przysłowiową krową. Mam własny rozum i wiem kiedy mojemu dziecku jest ciepło, wiem kiedy zimno, rozumiem każdy płacz, wiem ile je i wiem też ile społeczeństwo chciałoby żeby jadło. Wiem co robić kiedy jest chore, a tym bardziej wiem co robić żeby było zdrowe. Bo to moje dzieci i nigdy nie robiłam i nie zrobię nic przeciwko nim. Dlatego „dobre rady” poproszę, ale pliss te poważne, bo jak jeszcze raz usłyszę „a może załóż mu kurtkę” lub „czy on nie powinien więcej jeść” pacnę i fuknę 🙂

Od tematu „dobrych rad” już tylko krok do sugestii jak powinnam wychowywać własne dzieci. Nie można się nauczyć jak być dobrym rodzicem. Nabieramy doświadczenia z czasem. Nie ma szkoły, podręczników które powiedzą co robić żeby wychować dobrego, młodego człowieka. I chociaż wiedzy nie mamy, każda z nas stara się być do tej roli jak najlepiej przygotowana (nie mówię o wyjątkach). Później następuje zderzenie z rzeczywistością i każda z nas obiera inny plan. Jedne mamy czerpią z wiedzy innych bo proszą, chcą i czują, że to właściwa droga. Inne korzystają z poradników i fajnie, o ile nie zapominają że to tylko poradniki  i jak sama nazwa wskazuje radzą co robić ale nie dają jednego najlepszego rozwiązania. Jeszcze inne, do tej grupy i ja się zaliczam, kierują się zdrowym rozsądkiem. Moje dzieci jedzą słodycze, a pewnie nie powinny (dostają raz na jakiś czas cos ze sklepowej półki żeby znały i wiedziały co to jest). Moje dzieci są nagradzane, ale mają też „kary” w sumie jedną, a pewnie zdaniem wielu nie powinnam nagradzać i karać dzieci (nagradzam często głównie dobrym słowem, kiedy widzę jak wiele wysiłku kosztowało coś moich chłopców, zwyczajnie nie potrafię inaczej). Kara w naszym domu jest zawsze ta sama, chwila na wyciszenie. Kiedy chłopaki wpadają w jakąś niewytłumaczalną furię, kiedy frustrują się tak bardzo, że aż przykro patrzeć, a tłumaczenie i ciepłe słowo nie przynoszą rezultatu, chłopaki idą posiedzieć przy schodach. To taka chwila dla nich i dla nas, żeby uspokoić emocje. Zawsze  ten czas totalnie zmienia sytuacje, wszyscy odetchnęli i już można na spokojnie zabrać się za tłumaczenie, i o dziwo chłopaki wtedy naprawdę słuchają. Moje dzieci uczę zasad panujących w moim domu (sprzątamy po sobie, dbamy o siebie, pomagamy jeżeli potrafimy, ustępujemy innym i traktujemy to jako cnotę itd). I kto mi powie, że takie „zasady” są złe? Że to tresura? A wiecie jak pomaga np. w  przedszkolu kiedy do tej listy zasad naturalnie dopisują się kolejne. Mogłabym tak wymieniać dalej, ale po co skoro sens jest jeden. Każda z nas chce jak najlepiej wychować swoje dzieci, na mądrych, dobrych, pewnych siebie i empatycznych ludzi. Nie zapominajmy więc, że nie tylko jedna droga do tego prowadzi.

Kolejna rzecz, która wyprowadza mnie z równowagi to temat jedzenia moich chłopaków. Obaj należą do grupy żyjących głownie zabawą, emocjami i powietrzem. Popijają to tylko wodą. Od pierwszych dni życia nie byli fanami jedzenia. Kuby to nawet nie udało się karmić piersią, tak „lubił” te momenty. Antek z kolei z powodów medycznych, około 3 miesiąca życia przestał jeść zupełnie podczas dnia, podjadał trochę nocami w półśnie. Włosy z głowy rwałam, łzy wylewałam, mądre rady dostawałam „jak zgłodnieje zje”! Otóż nie, nie jadł dalej. Uparta szukałam pomocy, udało się zdiagnozować Antoniusza i powoli małymi kroczkami po 20 ml, ale ruszyliśmy z jedzeniem. Teraz nie mogę narzekać na Antka, je wszystko to na co ma ochotę, czasami mam wrażenie, że połowę dnia przeżuwa. Niestety przez jego figurę większość osób uważa, że biedne dziecko nie dojada, a mało kto wierzy, że je więcej od Kubiszona. Wiec te jedzeniowe pytania serio często do mnie trafiają, nie raz współrozmówcy się obrywa bo serio ile można? Chciałabym, żeby Kuba jadł więcej, a Antek „lepiej” wyglądał, ale co ja mogę na to poradzić? Równo i dokładnie – NIC! Więc dajmy sobie spokój, jak będziemy chcieli następnym razem puścić komentarz pt. „a co to taka chudzinka” lub zapytać „niejadek?”. Wiele mam ma traumę podczas karmienia swoich dzieci. Niestety nie każde nadaję się do metody BLW. Dlatego najlepiej przypomnieć sobie, że każda mama wie co robi i zamilknąć. 🙂

IMG_1913

IMG_2023

IMG_1932

IMG_2050

IMG_2014

 

 

 

 

 

 

 

nie śpimy

Łóżko = sen + fajna pościel + zabawki – Tak właśnie wygląda wiele zdjęć na naszym profilu instagram. Ogrom ciepłych komentarzy jakie nam wysyłacie po tych właśnie zdjęciach przekracza moje najśmielsze przypuszczenia. Bardzo Wam za to dziękuję <3.

Trochę na przekór, portal Ładnebebe zaprosił nas do udziału w projekcie #domowehistoriezmumla. I nie nie, nie opowiadaliśmy jak to się u nas sypia do rana. Mówiliśmy o zabawie, o szaleństwie, o tym że w większości domostw łóżko ma wiele zastosowań. Zerknijcie jak chłopaki szaleją tuż przed snem <3.IMG_1744 IMG_1721 IMG_1696 IMG_1562

IMG_1504IMG_1279 IMG_1443

IMG_1357IMG_1389 IMG_1383 IMG_1368 IMG_1804

Pościel – Mumla

Zerknijcie na ładnebebe, tam w przemiłej rozmowie z Kasią opowiadam jak to u nas tak naprawdę z tą zabawą i snem bywa.

pomóc wyobraźni

Czyli sposoby matki polki na rozwój wyobraźni chuliganów korzystając ze swojej własnej 😉

Chuligani chorowali, a chorzy faceci, nawet Ci mali = upierdliwi faceci do granic możliwości. Wszystko be, nic się nie podoba, żadna zabawa z tych znanych nie wchodzi w grę. Młode znudzone umysły gardzą kredkami, farbami, playdoh baaa nawet piasek kinetyczny nie cieszy. Tak więc trzeba włączyć do zabawy pierwiastek nowości, kreatywności i poczucia samodzielności. Ot tak na chłopski matczyny rozum.

Pierwszy sposób na ciszę. Pozwólcie dziecku rozwinąć szare komórki. Mój sposób… Kartka, kredki i kiedy widzę nudę na twarzy i przewracanie oczami rysuję kreskę, koło, kwadrat lub cokolwiek co wpadnie mi do głowy. Ważne żeby ten kształt był prosty i żeby nie określał  obrazka. Wtedy proszę ładnie (to bardzo istotne) żeby młodzian dokończył rysunek. No i tu zapala się iskra, wyczuwa się ekscytacje. Bo przecież zadanie jest, wyzwanie, takie co to je każdy ogarnie ale ja – Kubiszon najlepiej. I tak raz z tej samej kreski powstaje kwiat, innym razem kabriolet z przyczepą, a jeszcze innym razem to słupek bramki, na którą biegnie piłkarz. Ogranicza go tylko wielkość kartki.

Innym razem przekopuje szafy w poszukiwaniu czegoś niestandardowego. Tym razem znalazłam pióra (koszt paczki 2 zł). Zawsze w dzieciństwie miałam w głowie obrazek, w którym urządzam z bratem bitwę na poduszki, a pióra latają powoli w powietrzu. Mówię hmm, a co mi tam, wyskaczą się, wymęczą to i padną na drzemkę obaj. Było świetnie, przez kolejne dni Kuba dopominał się tej samej atrakcji.

IMG_1443

IMG_1279

IMG_1663

Ale te pióra trzeba było wykorzystać też bardziej kreatywnie. Najprościej wyciąć z kartonu kształt ptactwa i już małe paluszki za pomocą piór i odrobiny kleju tworzą domowy kurnik. Super zabawa dla około 1-3. My natomiast zrobiliśmy pióropusz, bo jak inaczej miała zadziałać chuliganowa wyobraźnia, od razu wymyślili Indian. Jak tak się z nimi bawiłam to i ja wpadłam na coś dla siebie (pisałam na wstępie, że pobudzanie wyobraźni dziecka grozi rozwojem własnej). DIY z piór i gałęzi. I fajnie, że ta ozdóbka, odważnie nazywana naszym łapaczem snów, będzie mi przypominać te wspólne „opierzone” zabawy 🙂 .

IMG_1773

IMG_1787

Zwierzaki z rolek po papierze toaletowym zna każdy. Ale nie każdy wie, że kiedy wręczymy dwulatkowi i jego starszemu bratu rolkę papieru toaletowego to przede wszystkim mamy czas na kawę. Chwilę zajmie rozwinięcie całości, daję słowo. W międzyczasie tworzy się chodząca mumia. Kubiszon na swoim wyrwanym bratu kawałku rysuje gąsienice, a podpatrujący prace brata Antek prosi o mazak. Kiedy skończą tak malować zaczyna się zabawa w rozdzieranie, a jak! oczywiście na te małe, malusie, najmniejsze kawałeczki i serio uważam, że ta praca dwuletniej rączki jest warta tego całego bałaganu. Na koniec kto ma posłuch wśród swojej domowej młodzieży może wręczyć worki i wystartować konkurencję –  kto więcej nazbiera w określonym czasie. Kto tego posłuchu nie ma, ten sam sprząta, ale skoro i tak cięgle sprzątamy, co to dla nas, kawa ciepła była? Była! więc nie marudzimy. 🙂

matka polka egoistyczna

Ten jeden raz do roku mogę, ba nawet powinnam,i zdecydowanie muszę częściej. Bo kiedy jest się mamą, taką która została w domu, tą która pracuje w domowym „zaciszu” (zaciszu buahahahaha) żeby być bliżej dzieci, pamięta się o wszystkim tylko nie o sobie. Dbasz o dziecko i to zajmuje największą część Twojego budżetu. Na drugim miejscu jest dom, bo przecież skoro siedzisz w nim i masz te niekończące się godziny nic nierobienia powinnaś, ba wkręcasz sobie, że to Twój obowiązek, dbać o ład, porządek i domowe ognisko. Więc dokupujesz bibeloty, piękne pościele, nowe ręczniki i inne takie. Gdzieś tam na szarym końcu między nowymi skarpetkami dla starszego, a kredkami dla młodszego lokujesz się Ty, Matka Polka. No ja tak mam. Przypominam sobie, o własnych potrzebach dwa razy do roku. Pierwszy raz we wrześniu, kiedy rodzina dopytuje co by mi kupić na urodziny. I kolejny, bo aż drugi raz wiosną. Te wiosenne zmiany są zrozumiałe i nieco wymusza je moja garderoba, po prostu po zimie letnie rzeczy nigdy nie pasują. Spodnie typu boyfriend stają się dziwym sposobem rurkami i to takimi z niskim stanem. Koszulki mają zmniejszone rękawy i robią się niezrozumiale krótkie. Jak ktoś wie o co chodzi czekam na podpowedzi.  Kontynuując, kiedy tak przypominam „sobie o sobie” nagle zmieniam wszystko. Wywalam pół szafy, stare kosmetyki, chce mi się nowego koloru na włosach, zmian w domu. I szaleje przez chwilę obiecując sobie, że w każdym miesiącu będę robiła też coś dla siebie. Po dwóch zapominam i tak w kółko. 😉 No ale nie marudząc, a sądząc po wcześniejszych doświadczeniach czekają mnie teraz przynajmniej dwa fajne miesiące.

Poniżej znajdziecie kilka rzeczy, które z chęcią bym przytuliła.FullSizeRender 78Jeden – no nic nie poradzę, że jako prawdziwa kura domowa, czerpię radość z takich drobnostek jak pościel. W końcu w łóżku spędza się połowę życia. Na mojej liście z numerem jeden (kolejność zupełnie przypadkowa) znajduje się lniana pościel od H&M  home.

Dwa – lampa stołowa, to coś co ostatnio bardzo mnie zajmuje. Szukam idealnej na mój bufet, który niedługo ma dojechać. Ta podoba mi się najbardziej i mam nadzieję, że niebawem sobie ją sprawię. I jeszcze większą nadzieję, że domowe „szkodniki” mi jej nie zniszczą. Lampa stołowa czarna Reade na pozycji numer dwa.

Trzy – rama na zdjęcia My Frame. Dziewczyny, bez jaj, nie wykupić mi, dobra? Lada chwila zabieram się za zamówienie. Lubię takie niecodzienne rozwiązania, które przykuwają uwagę. Ta, najlepiej w dwóch egzemplarzach, doda ciepła w moim salonie (to tak odnosząc się do tego ogniska domowego 🙂 Taka właśnie pozycja numer trzy.

Cztery – wiecie, że nie mam portfela? Powinnam mieć, prawda? Jak ma się portfel, zwłaszcza ładny to powinno się w nim trzymać pieniądze, nie? To może portfel pomoże mi budować oszczędności? hmmm.. daleko posunięta dedukcja  😉  Numer cztery na wishlist matki polki portfel od Zofii Chylak.

Pięć – buty kochamy wszystkie. Nieważne czy pożąda się tych na obcasie, czy do swojej szafy wybieramy głównie te typu adidas. Każda z nas kocha buty. A jeżeli myślisz sobie teraz „ja nie kocham” to uwierz mi, po prostu o tym jeszcze nie wiesz. Numer pięć mojej listy to nieprzyzwoicie piękne buty Anniel. One mi już trochę „z lodówki wyskakują” no ale nie zniechęca mnie to, a wręcz przeciwnie. Wkurzam się, że jeszcze ich nie mam.

Sześć – zawsze podobały mi się takie płaszcze. I nigdy sobie takiego nie kupiłam. Po trzydziestce wypada, więc ten lub inny znajdzie się w mojej szafie. Zara ma w tym sezonie spory i sensowny wybór. Szóstka i płaszcz dla trzydziestolatki Zara.

Siedem – krótko i na temat. Moje ulubione perfumy, które niedawno się skończyły. Numer siedem mojej listy j’Adore od Dior. Mam dwa ukochane zapachy, jeden na codzień i to właśnie ten oraz taki od święta, ale o tym za chwilę.

Osiem – W pewnym wieku trzeba się okładać kosmetykami to tu, to tam. Nie, że z chęci, ale z potrzeby 🙂 Numer osiem mojej listy Meraki, marka prosto z Danii zainspirowana miłością do skandynawskiego looku i jeszcze większą miłością do natury.

Dziewięć – ukochany, sprawdzony, niezawodny i też się skończył jakiś czas temu. Mężu powinieneś wiedzieć, że dobra żona dobrego kremu do rąk potrzebuje na codzień, a nie że od święta. Więc takie prezenty poproszę bez okazji. :.) Przezorna zawsze ubezpieczona. Numer dziewięć mojej listy to krem do rąk Aesop.

FullSizeRender 79Jeden – Szal, każda porządna 30letnia powinna mieć. A że wiek zobowiązuje, to szal ten powinien być gustowny. Dla mnie ważne żeby był wygodny i przyjemny. Wybrałam więc dla siebie taki jakie noszą moje dzieci. Pozycja numer jeden z grafiki numer dwa to szal Wayda.

Dwa – W pewnym wieku pozbywasz się wszelkich roślin ze swojego domu. Po latach zaczynasz zbierać od nowa. Przyszedł czas i na mnie. Wybieram z wielką starannością, serio nie są to doniczki przypadkowe. Tym razem najbardziej uroczy patyczak jakiego widziałam. Pozycja numer dwa to Sophora Little Baby.

Trzy – Fajny wygodny but to podstawa mojej garderoby. Tym  razem wybrałam ciemne grafitowo-granatowe zamszaki. Propozycja numer trzy to klasyczne sneakersy marki New Balance.

Cztery – A że butów nigdy za wiele, to kolejna propozycja z tych bardziej gustownych. Propozycja numer cztery z grafiki numer dwa buty Anniel, które pokaże Wam jeszcze raz na grafice numer trzy :). Wszystkie trzy pary chodzą za mną okrutnie. Może pomożecie wybrać które kupić? ;*

Pięć – Długo nie zmieniałam za wiele w moim domu. Nie wiedziałam czy docelowo tu będziemy chcieli żyć. Pewnie z czasem zmienimy lokum, ale do tego czasu chce mieszkać we wnętrzach, które są „moje”, wiecie o co chodzi? Nie można przebywać 20 godzin na dobę w miejscu, które Cię drażni i męczy. Radzę zacząć od małych zmian, a każda z nich będzie ogromnie cieszyć. To tak na marginesie, a teraz kontynuując moje love. Pozycja numer pięć bufet marki Minko. Idealny do mojego salonu, już powoli w pracowni Minko nabiera kształtów.

Sześć – Moje perfumy od święta. Jeżeli szukacie zapachu, o który zapyta większość Twoich koleżanek kiedy go na Tobie poczują, warto wypróbować właśnie ten. Numer sześć to oszałamiające perfumy Coco Mademoiselle od Chanel.

Siedem – Przyjemna dzianina w szafie to jesienią podstawa. Mnie z moją figurą lubią takie swetry. Tak więc pozycja numer siedem mojej listy to lekki sweterek marki COS.

Osiem – Niewiele używam kosmetyków. Dobre mydło i świetny krem to dla mnie wszystko czego mi trzeba. Zadbana skóra nie potrzebuje wtedy tyle makijażu. Moja cera nieco się zmieniła więc potrzebny jest jej trochę inny krem. Osiem to krem AESOP dopasowany do mojej buzi. Mamy z trójmiasta teraz i my dostaniemy go stacjonarnie tu.

Dziewięć – Jakbym miała zrezygnować ze wszystkich butów jakie mi się marzą, z tych nigdy nie zrezygnuję. „Ukochane” większości małżonków. Uważane za najmniej sexy. Ale przede wszystkim najprzyjemniejsze, najcieplejsze, najwygodniejsze buty jakie miałam na nogach. Moje klasyczne emu ubiegłej zimy dokonały żywota, więc tej chciałabym spróbować konkurencyjnej marki. Pozycja numer dziewięć to buty z wełny owczej UGG.

IMG_2274_sRGBJeden – Lampa stojąca, mam nadzieję, że to nie głupi pomysł przy maluchach i psie hmmm… Kto ma doświadczenie? Nie chciałabym wydać na nią majątku, bo lampy obecnie kosztują nieprzyzwoite pieniądze. Pozycja numer jeden z grafiki numer trzy lampa podłogowa Ikea.

Dwa – Chwila dla siebie. I nie, nie mam zamiaru spędzać tej chwili w domu. Koncertu mi się chce w fajnym towarzystwie. Jesienią scena muzyczna wcale nie zasypia i jest sporo propozycji. Warto już dziś kupić jakieś bilety i wyjść z mężem lub przyjaciółmi, ewentualnie z mężem i przyjaciółmi.  Numer dwa bilety na koncert Dawida Podsiadło.

Trzy – Już dawno miałam ochotę na nowe kosmetyki. Więc do mojej listy dokładam numer trzy kosmetyki L:A BRUKET.

Cztery – Planuję w najbliższym czasie wygospodarować sobie kąt, gdzie będę mogła popracować. Bo biegając miedzy kanapą, stołem kuchennym, a sypialnią nie jest wygodnie. Na biurko jeszcze się nie zdecydowałam, ale krzesło juz wybrałam. Cztery krzesło biurowe Ikea.

Pięć – Meble muszę wymienić w połowie domu. Na taki piękny regał bez wątpienia znajdę miejsce. Pięć to wymarzone meble String Furniture.

Sześć – Tak! jestem kurą domową. Tak! gotuję. Tak! podobno nawet nieźle. Nie! nie piekę. Nie! nie to że nie potrafię. Tak! nie mam miksera 🙂 . Serio, jakiś miałam nawet, ale wypadł z szafki (chyba chciał mi dać coś do zrozumienia) i teraz już nie mam. A chciałabym, plany wypiekowe nawet mam. Może Mikołaj też czyta mojego bloga? Sześć przekornie, mikser kMix od Kenwood.

SiedemOstatnie Anniel. To jak, które wybrać ?

Osiem – Nowe perfumowe. Nie jestem fanką nowych zapachów. Kiedy testuję niby fajnie, a po kilku godzinach na skórze juz zupełnie inna bajka. Tej nowości jestem jednak bardzo ciekawa. Numer osiem, nowy zapach od Issey Miyake Pure.

Dziewięć – Poza butami kocham jeszcze jeansy, no ok i gładkie topy. Ale jeansy noszę praktycznie codziennie. To jak druga skóra. Ostatnie dziewiąte miejsce i jeansy Zara.

Dobrze być czasami egoistką, właśnie w takim namacalnym wydaniu. Samo zrobienie tego wpisu przypomniało mi jak lubię, kiedy kupię coś tylko dla siebie.

Ps. Drogi R. zadanie masz niezwykle ułatwione, aby żona w dzień urodzin miała radochę. Bo kto to widział żeby tyle pomysłów miało się marnować. A jak masz do nich dołączone linki, to nic tylko korzystać hahaha (Peace and Love) 🙂

okiełznać coraz dłuższe wieczory

Jesień… lubię ją za te długie wieczory pod kocem, z książką oczywiście. Już dawno są to tylko książki dla dzieci, taka rzeczywistość. Lubimy czytać, czytanie to jeden z punktów naszego dnia. I choć chłopcy wspólnie nie potrafią się jeszcze skupić na aktywnym czytaniu, to co wieczór za drzwiami ich pokoi R bierze na kolana Kubiszona, ja Antoniusza i czytamy wybrane przez chłopców pozycje. Jedne zostają z nami na dużej, inne przechodzą bez echa, ale każda książka w naszym domu „otaczana” jest szacunkiem.

Dawno nie pokazywałam Wam naszych bibliotecznych nowości. Oto kilka z nich:

  • Astrid Lindgren, Ilon Wikland ” Bullerbyn. Trzy opowiadania”. Na to wydanie składają się trzy opowiadania „Wiosna w Bullerbyn”, „Dzień dziecka w Bullerbyn” oraz „Boże Narodzenie w Bullerbyn”. Absolutna, ponadczasowa klasyka, która bawi, uczy i małych, i dużych. To taka pozycja, która będzie towarzyszyć naszym kolejnym pokoleniom.

IMG_0913

IMG_0952

  •  Gunilla Bergstrom „Pospiesz się, Albercie”. To kolejna z serii przygód rezolutnego Alberta, jego taty oraz kota Puzla. Dzieci widzą w Albercie samych siebie, swoje pomysły, zachowania i emocje. To właśnie powoduje, że Albert zachwyca od  lat dzieci i dorosłych w wielu krajach świata, a seria liczy już sobie około 30 tytułów.

IMG_0915

IMG_0961

  • „Nusia i wilki” Pija Lindenbaum. Cudowne opowiadanie mówiące o słabościach i odwadze, które w nas drzemią. Kupiłam, żeby trochę odczarować wilka w naszym domu. I udało się. Kubiś zrozumiał, że nie wszystko jest z założenia złe, tak jak nam się wydaje. A wilki nie straszą już pod naszym łóżkiem.

IMG_0916

IMG_0971

  • „O chłopcu który wpadł do książki” Peter Carnavas. Kiedy czytałam opis… „Przejmująca opowieść o chłopcu, który szukał odpowiedzi na niełatwe pytania. I odkrył, jak cudowne jest życie. Niezwykła, mataforyczna opowieść o dorastaniu, przemijaniu i poszukiwaniu sensu.” pomyślałam … o to to to… 🙂 Bohaterem historii jest chłopiec, który nagle pojawił się na pustej stronie czytanej przez nas książki. Chłopiec dorasta, spotykają go różne życiowe „sprawy”, a on zadaje sobie pytanie dlaczego on? dlaczego tu? dlaczego tak? Mówię Wam, poważna, cudowna dziecięca literatura.

IMG_0917

IMG_0955

  • Lena Anderson „Lato Stiny” Urzekająca opowieść o małej dziewczynce, marzycielce z głową pełną pomysłów. O jej nadmorskich wakacjach u dziadka. O fascynujących morskich opowieściach Bujdy. Niesamowicie ilustrowana przepięknie napisana książka to jedna z ulubionych Kubiszona, ale i kilku jego przyjaciół.

IMG_0922

IMG_0967

  • Nicola Connelly „Mój tato jest niedźwiedziem”. Urocza opowieść o Karolku małym niedźwiadku i jego tacie puchatym wielkim niedźwiedziu. Prosta w treści i formie pozwoli na skupienie uwagi tych najmłodszych czytelników. Bardzo ją lubimy z Antkiem za wielkie niedźwiedzie uściski :). Żeby wiedzieć o co mi chodzi musicie przekonać się sami.

IMG_2439

IMG_0972

Część z tych pozycji dostaniecie w sklepie mamimami.pl. Ania, właścicielka sklepu wybiera same perełki.

najfajniejsze pościele dla dzieci

Pamiętam jak 5 lat temu, kiedy szykowałam wyprawkę dla Kubiszona, fajna pościel to był nie lada problem. Serio, w sklepach stacjonarnych nic nie było, a sklepów internetowych z cudeńkami nie znałam. Ja nawet fb nie miałam ;). Przez te 5 lat zmieniło się bardzo wiele i nie mówię o tych 10 nadprogramowych kilogramach.

Poznałam wiele fajnych miejsc w sieci. Jeszcze więcej niesamowitych firm i polskich i zagranicznych, które tworzą cuda dbając przy tym o wykonanie i jakość swoich produktów. Pojawiła się masa nowych sklepów, wiele z nich prowadzą mamy takie jak ja. Dbają ogromnie o to aby asortyment był jak najbardziej światowy. Fajnie mieć wybór, super że coraz więcej można kupić u nas.

Poniżej piękne pościele, które będą dodatkową ozdobą każdego dziecięcego pokoju.

1. Propozycja od Ferm Living. Każda ich pościel mnie zachwyca. Mogłabym kolekcjonować i sama w nich sypiać. Niebanalne wzory, dopracowane pomysły charakteryzują każdą pościel tej marki. Jest przynajmniej 5 wzorów, które uważam za absolutne topy. Największy wybór tej marki tu.ferm-living-cloud-lamp-578

8038_42. Mumla prosto z Polski. Minimalizm w czystej formie. Jakość, przemyślane wzornictwo, niebanalna estetyka to właśnie charakteryzuje markę. Podoba mi się to, że odważnie robią „swoje” nie podążając ślepo za trendami. I muszę przyznać wychodzi to z ogromnym smakiem.

012 - MUMLA - LOOKBOOK ( pościel, pościele, design, jakość, polskie wzornictwo)

3. La Millou to marka przez duże M. Te dziewczyny zrobiły coś co udaje się nielicznym. Przekuły pasję w światowy biznes. Cieszę się ogromnie, że możemy wspołpracować i testować ich produkty. Pościele z wypełnieniem to najfajniejsza, najbardziej higieniczna opcja pościeli jaką znam. No bo jeżeli możesz włożyć coś w całości do pralki i to coś po wyjęciu ma niezmienioną formę to już jest czad. A jeżeli to coś ma ciekawe wzory i gwarancję jakości, to jestem ZA podwójnie.

IMG_9459

IMG_9568a

4. H&M Home lubię za printy. Ich tygrysy są już chyba kultowe. Mamy w domu 3 propozycje tej marki i bardzo sensownie się ich używa. Zobaczcie tylko co teraz jest w ofercie.

hmprod-2

hmprod

5. Mini Rodini. Chciałoby się powiedzieć och i ach Mini Rodini. Kiedy wypuszczają mini kolekcję dla domu te nieprzeciętne printy rozchodzą się często w ciągu pierwszej godziny. Obłęd, ale zupełnie zrozumiały. Kubiszon ma ich pościel i jest najprzyjemniejsza w dotyku z pośród wszystkich innych.

homeheader6155_9472

IMG_6883a

mini_rodini_home_cover-1_1732

6. Pościel od Tellkiddo. Kto się oprze tym uroczym pyszczkom. Nie mamy, ale nie mówię nie 🙂 FullSizeRender 77

7. Farg&Form w Polsce znajdziecie w pełnej gamie kolorystycznej tu. Bardzo przyjemna propozycja, która jest nie do zdarcia. Bardzo lubimy bujać w naszych chmurach 🙂 .

niebieska-posciel-w-chmurki-farg-form

IMG_7460

8. A może propozycja prosto z polski? Zezuzulla i jej dzikie, a może nie tak bardzo, DZIKI. 100% bawełna z autorskim nadrukiem mi się podoba. Znajdziecie na stronie marki w dwóch rozmiarach do wyboru.

DSC_8394

9. Uroczy Pingwin i propozycja od Popupshop. To dla fanów przyjemnie miękkiej bawełny satynowej. Mamy więc wiem co mówię 😉

66a8bc73f3662049c8f429afa985c44210. Camomile London. To nie moja bajka, nie do końca mój styl. Ale że piszę to dla Was muszę pamiętać, że każda z Was jest zupełnie inna. Powiem tak… Gdybym miała córkę, ze dwie wypłaty zostawiłabym w Londynie. Przepiękne, niebanalne z wielkim ukłonem w stronę tkanin i jakości. W Polsce do dostania tu.

Floralring-Indigo-9_1024x1024

11. Nasze najukochańsze brzydale.  A to już moja bajka. Absolutny nasz styl. I pierwsze miejsce na pościelowej liście zakupowej. O dostępność w polsce trudno. Myślę jednak, że można dopytywać tu lub tu. W końcu popyt generuje podaż 🙂 .

header_s16_2_copy

12. La cerise sur le gâteau. Absolutnie najpiękniejsze kropy jakie widziałam :). Ta propozycja to coś dla nas drogie mamy.

odette-gray-polka-dots-duvet-cover-burgundy

A co Wy mi polecicie? 🙂

 

jesienna garderoba – inspiracje

Lubię jesień w szafie, bardzo. Wszystko jest takie cieplutkie i mięciutkie. Hopla mam na punkcie ciuchów. Nie jestem żadnym specem, po prostu lubię świat dziecięcej garderoby.  Przeglądając nowości na sezon zimowy pomyślałam, że pokażę Wam kilka rzeczy, które wpadły mi w oko.

  1. FullSizeRender 71 Longsleeve marki Zara. Moje dzieci to miłośnicy Myszki Miki, więc ta koszulka musiała się tu znaleźć. klik
  2. Bobo Choses to zdecydowanie moja ukochana marka i największa fanaberia. klik
  3. Long z guziczkami, bardzo lubię to połączenie. Ten z Zary w wyjątkowym kolorze idealnym na jesień. klik
  4. Propozycja od Next. Fajny gatunkowo long w jednym z moich ulubionych kolorów z uroczym napisem szczególnie dla maluszków. klik
  5. Klasyka gatunku od Zara.
  6. Ulubiony print sezonu od Mini Rodini – Borsuki. klik

 

FullSizeRender 72

  1. Bluza Zara. Bardzo lubię takie kolory, jedna z ciekawszych dla mnie propozycji tej marki. klik
  2. Sweterek Gap dostępny w przeróżnych kolorach przyda się w każdej małej szafie. klik
  3. Energetyczna bluza w pięknym  kolorze ożywi każdą garderobę, to propozycja od Mini Rodini. klik
  4. Klasyczna bluza z uroczym printem będzie pasowała do wszystkiego. H&M klik
  5. Bobo Choses ciepła, o niebanalnym kroju, doda uroku małym chuliganom. klik
  6. Klasyczna, niezwykle miękka, powinna się znaleźć w jesiennej szafie jako dopełnienie każdego looku. Gray-Label. klik

FullSizeRender 75

  1. Spodnie bawełniane KappAhl. Wygoda przede wszystkim. klik
  2. Ogrodniczki to absolutny must have na sezon jesień-zima, te napewno znajdą miejsce w naszej szafie. klik
  3. Dresy Gray-Label, mam do nich ogromną słabość. Prane pierdyliard razy nie tracą na jakości, no może są ciut krótsze. 🙂 klik
  4. Zara. Lubię mocne akcenty raz na jakiś czas. Te bawełniane spodnie są tego przykładem. klik
  5. Bobo Choses jeżeli chodzi o doły nie zawsze trafia w moje gusta. Te spodnie to jednak idealny krój dla mojego 4 latka, a wzór można niesamowicie zestawiać.
  6. Grube, mięsiste legginsy Mini Rodini. Tak, Antonio nosi legginsy i jest mu w nich bardzo dobrze. Te wyjątkowo polecam, nie do zdarcia. klik
  7. Mini Rodini – borsukowe love :). klik
  8. Ogrodniczki The Animals Observatory. Szaleństwo ale jakie piękne. 😉
  9. Lubię ten krój, a grafit zawsze się obroni. Zara. klik

FullSizeRender 73

  1. Kurtka Mini Rodini typowo jesienna. Przeciwdeszczowa, wiatroodporna oddychająca. Nasz wybór.
  2. Kurtka bawełniana Next w pięknym kolorze zieleni. klik
  3. Parka od Zara. Zawsze w modzie. klik
  4. Kurtka KappAhl. Lubię takie odważne wzory. klik
  5. Sztormiak Petit-Bateau. Klasyka gatunku. klik
  6. Nasza zimówka od Mini Rodini. Kto jak kto ale Szwedzi znają się na rzeczy. Co więcej te kurtki nie zużywają się. Kubiszon swoje w stanie idealnym odda bratu. klik

FullSizeRender 74

  1. Urocza czapka od Tiny Cottons marka dostępna tu.
  2. Klasyk od Mini Rodini znajdziecie tu.
  3. Czapa od Petit-Bateau doda uroku powrót do cudownych lat 90tych. klik
  4. Ta dziewczyna to już marka, czapa od Ellalu w wielu kolorach poleca się na jesień oraz zimę. klik
  5. Fajne skarpety, nie wiem jak Wy ale ja zwracam uwagę na te część garderoby 🙂 Tiny Cottons.
  6. Wayda, moje dzieci noszą praktycznie cały rok. Na ten sezon przydadzą się nowe kolory. klik
  7. Szalik Bobo Choses to zdecydowanie mocny akcent jesiennego looku. klik
  8. Czapka Bobo Choses w pięknym ceglastym kolorze. klik
  9. Grube skarpety KappAl. Jesienią i zimą absolutnie niezbędne. klik

a poniżej kilka przyjemnych jesiennych stylizacji…

5992765800_1_1_1

AW16-028_6

look10-look10.st

fisherman-deep-green-japan-jumpsuit

tiny4

5854557711_1_1_1

AW16-004_6

 

look21-look21.st

lookbook-aw16-3_9220

img2.st

 

 

 

 

 

 

coś z niczego… czyli przegląd domowych zabaw rozwojowych

IMG_0254

Uwielbiam mieć świadomy wpływ na rozwój moich dzieci. Bardzo cenię sobie czas spędzany razem, a jak dodatkowo wymyślę coś co zajmie nas bez klasycznych zabawek, to już w ogóle jestem z siebie niesamowicie dumna. Ostatnio takie zabawy były na tapecie.

Lustrzane odbicie.

Zabawa stara jak świat. Siadasz z maluchem na przeciwko siebie. Jeżeli masz dwóch delikwentów w domu wymiksowujesz się sprytnie z zabawy (choć ta to sama przyjemność ). Jedna osoba wykonuje ruchy twarzy, druga ma za zadanie stworzyć lustrzane odbicie. Masa śmiechu, a przy okazji rozwój inteligencji, motoryki oraz pracy zespołowej.

Nawlekanie korali. 

Jeżeli chcemy wspierać rozwój naszego 2 latka pod kątem motoryki małej, wystarczy taka prosta zabawa jak nawlekanie korali. Zapomnijmy jednak o małych koralikach i niteczce grubości włosa. Przywitajmy lepiej żyłkę i porządne korale, albo np. gruby makaron. Nawlekanie to świetna zabawa skupiająca uwagę i rozwijająca pracę oko-rękę. Jak widać poniżej nie potrzeba specjalnych środków. Zabawa potoczyła się sama, ja tylko zainicjowałam. Mazaki to pomysł Kubiszona. Resztę zrobiła wyobraźnia, króla Jakuba miałam do końca dnia.

IMG_0496

IMG_0524

IMG_0546

Domowa hodowla kryształów.

Moja propozycja dla dzieci 4+, choć Antoniusz uczestniczył niezwykle aktywnie. Kto by nie chciał być czarodziejem? Wyczarować skarby. My wyczarujemy kryształy. Do założenia domowej hodowli kryształków będzie nam potrzebny słoik, patyczek, kawałek wełnianej nitki, woda, sól. Słoik napełniamy ciepłą wodą do około 3/4 wysokości, wrzucamy sól ciągle mieszając, dodawanie soli kończmy gdy ta pomimo mieszania, nie chce się już rozpuścić. Na patyczku wiążemy wełnianą włochatą nitkę. Kiedy położymy patyczek na denku słoika, nitka powinna dotykać tafli wody. Kiedy mamy wszystko przygotowane słoik odkładamy w ciepłe miejsce i czekamy, czekamy, czekamy :). Proces tworzenia się kryształków powinien trwać jakieś 2-3 tygodnie. Dobrze założyć taką hodowlę np. przed wyjazdem wakacyjnym by po powrocie rezultat zaskoczył dwa razy bardziej.

IMG_0464

IMG_0486

IMG_0492

Policz i znajdź.

Z kartonu wycinamy koło które dzielimy na 5/8/10 równych części. W każdej z nich rysujemy kropki, kwadraty, trójkąty co tylko dusza zapragnie, odpowiednio od 1 do 8 (u nas 8). Następnie bierzemy klamerki do prania i na nich również rysujemy takie same elementy, odpowiednio 1,2,3… do 8. Zadanie jak już się domyślacie polega na policzeniu kropeczek na kartonie i odnalezieniu odpowiedniej klamerki, przypinając ją we właściwym miejscu. Maluszek przy tej zabawie rozwija się intelektualnie oraz sprawnościowo bo klamerka potrafi stawiać niezły opór dla małych rączek.

IMG_0237

IMG_0249

IMG_0233

Ta zabawa ma wiele odsłon tu np. dla dzieci młodszych zabawa w kolory. Wykonanie 20 min korzyści dla malucha nieocenione, satysfakcja rodzica bezcenna.IMG_0309

Raz dwa trzy babajaga patrzy…

Kiedy już zwykła zabawa nie wystarcza możemy, dla potrzeb szeroko rozumianego rozwoju, nieco ją zmodyfikować.  Wybieramy kilka przedmiotów, od zabawek przez rzeczy codziennego użytku, po części garderoby, dosłownie co nam wpadnie w ręce. Układamy na ziemi przed maluchem w pewnym rozproszeniu tak, aby nie wchodziły na siebie. Zabawa polega na zapamiętaniu przedmiotów i odgadnięciu który nagle znika. Prosimy malucha żeby po części zapamiętywania odwrócił się, w tym momencie zabieramy jeden przedmiot. Dziecko ćwiczy pamięć, odgaduje co było brakującym przedmiotem. Trudność zabawy możemy modyfikować zmieniając np. ułożenie pozostałych przedmiotów.

Co Wy na to? Też tak bawicie się ze swoimi dziećmi, organizując im najlepszą dawkę wspólnego czasu? Warto nie tylko dla ich rozwoju, ale dla własnej satysfakcji. 🙂

 

urodzinowy chłopczyk

IMG_0303Czas biegnie nieubłaganie. Jutro ten rezolutny, wesoły i niesamowicie ciekawy świata chłopczyk skończy 2 lata. To będzie i moje święto bo ten dzień przypomni mi drugi najpiękniejszy moment w moim życiu. Antek nauczył nas tak wiele. Pokazał, że drugi to taki młodszy pierwszy, że i przy nim wszystko jest nowe, niesamowicie wyjątkowe i bezsprzecznie cudowne. Spowodował, że uśmiech na twarzy pojawia się jeszcze częściej. Pokazał nam jaka siła tkwi w rodzeństwie, jakim darem jest podglądać jego relacje z bratem.  Niesamowite jak różni się od Kubiszona. Dla nas to ogromna lekcja pokory by okiełznać kolejnego młodego niepokornego, pokazać świat człowiekowi, który myśli i czuje inaczej niż ten, z którym mieliśmy do tej pory do czynienia. Uczymy się innych zachowań, innych reakcji, innego spokoju, innej cierpliwości, wszystkiego uczymy się inaczej. I choć mądrzejsi ciągle pracujemy by być dobrymi rodzicami.

Antoniuszku, synku kochany rośnij zdrowo, odważnie krocz przez życie nie oglądając się za siebie. Szanuj ludzi, dbaj o tych, dla których jesteś ważny. Rozwijaj skrzydła i spełniaj marzenia nawet jeżeli wszyscy inni będą uważali, że powinieneś dać sobie spokój. Uśmiechaj się dużo i dokazuj ile się da, bo takie prawo dzieciństwa. Zadziwiaj nas dalej tak jak robiłeś to dotychczas i nigdy nie przestawaj. Masz być szczęśliwy, a przysięgam, że zrobię wszystko aby pomóc Tobie w realizacji tego naszego wspólnego celu. Bierz z życia garściami. Kocham Cię ogromnie Serduszko moje… <3<3<3

Mama

IMG_0800

IMG_0746IMG_0751

IMG_0745

IMG_0281

IMG_0275

IMG_0264

Remiza Janod – tu

Laweta z autkami Janod – tu